Jest trzecia nad ranem. Nocna zmiana trwa, a powieki stają się coraz cięższe. Na kilka sekund „odpływasz”. Przez lata takie sytuacje uznawano za brak dyscypliny. Tymczasem najnowsza ekspertyza naukowa przygotowana na nasze zlecenie pokazuje coś zupełnie innego: mikrodrzemka nie jest oznaką lenistwa, lecz biologiczną reakcją organizmu na skrajne zmęczenie.
Eksperci podkreślają, że mikrodrzemki – krótkie, często nieuświadomione epizody snu trwające od kilku do kilkudziesięciu sekund – są obiektywnym wskaźnikiem przeciążenia organizmu. Gdy presja snu przekracza możliwości mózgu, ten po prostu na chwilę się wyłącza. Tymczasem w transporcie, przemyśle czy ochronie zdrowia nawet kilka sekund utraty koncentracji może prowadzić do poważnych błędów, awarii i wypadków.
Jak sobie z tym radzić? Wprowadzając dłuższe przerwy do harmonogramu pracy. Badania pokazują, że kontrolowane drzemki podczas nocnych zmian poprawiają koncentrację i ograniczają liczbę błędów. W jednym z badań połączenie krótkiej drzemki z odpowiednim wykorzystaniem kofeiny zmniejszyło liczbę błędów psychomotorycznych o około 30 proc. Inne wykazało, że 30-minutowy odpoczynek w środku nocy wyraźnie poprawia czujność w dalszej części zmiany.
Z tych względów naukowcy rekomendują tworzenie w zakładach pracy specjalnych pomieszczeń do regeneracji oraz promowanie profilaktycznych drzemek jako elementu nowoczesnej polityki BHP.
Jako związki zawodowe postulujemy:
- tworzenie wyciszonych pokoi odpoczynku dla pracowników zmianowych,
- szkolenia dla kadry kierowniczej dotyczące zarządzania ryzykiem związanym ze zmęczeniem,
- wydłużenie przerw na nocnych zmianach tak, aby umożliwiały realną regenerację.
Można dalej udawać, że kawa i groźba kary wystarczą. Można też przyjąć do wiadomości to, co od dawna mówi nauka: czasem najskuteczniejszym narzędziem poprawy bezpieczeństwa jest nie kolejna instrukcja, lecz zwykła, kilkunastominutowa drzemka.
