Po latach dynamicznych, często dwucyfrowych podwyżek, rok 2027 przynosi wyraźne wyhamowanie tempa zmian w płacy minimalnej. Rząd skierował do negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego propozycję nowych stawek, które – jeśli wejdą w życie – będą jednym z najniższych wzrostów ostatnich lat.
Zgodnie z projektem, od 1 stycznia 2027 roku minimalne wynagrodzenie za pracę ma wynieść 4 950 zł brutto. To wzrost o 144 zł, czyli około 3 procent względem poziomu obowiązującego w 2026 roku (4 806 zł).
W praktyce oznacza to, że pracownik zatrudniony na umowie o pracę otrzyma około 3 705 zł netto, choć dokładna kwota „na rękę” będzie zależeć m.in. od uczestnictwa w PPK czy indywidualnych kosztów uzyskania przychodu.
Zmianie ulegnie również minimalna stawka godzinowa dla umów cywilnoprawnych. Rząd proponuje 32,30 zł brutto za godzinę, wobec 31,40 zł obowiązujących w 2026 roku.
Jedna podwyżka w roku
Istotną zmianą jest utrzymanie tylko jednej podwyżki w roku. Prognozowana inflacja – według założeń budżetowych na poziomie ok. 2,5% – nie uzasadnia już dodatkowej korekty w połowie roku, jak bywało w okresach wysokiej inflacji.
W efekcie 2027 ma być pierwszym od kilku lat rokiem, w którym płaca minimalna rośnie wyłącznie w styczniu, bez „drugiej tury” podwyżek.
Rozmowy jeszcze trwają
Przedstawiona kwota nie jest ostateczna – związki zawodowe oczekują znacznie wyższego poziomu wynagrodzenia, co najmniej 5 200 zł brutto, tłumacząc to rosnącymi kosztami utrzymania. Po przeciwnej stronie barykady są organizacje pracodawców, które, jak co roku, proszą o ostrożność i ograniczenie wzrostu do absolutnego minimum ustawowego. Ich argumenty to niezmiennie – rosnące koszty pracy i presja konkurencyjna na firmy.
Decyzja do połowy września
Zgodnie z przepisami prawa, ostateczne rozporządzenie musi zostać przyjęte do 15 września. Jeśli partnerzy społeczni nie osiągną kompromisu, decyzję podejmie Rada Ministrów – i zazwyczaj oznacza to przyjęcie własnej, pierwotnej propozycji rządu.
