Magazyn Zmiany, styczeń/03
Uczestnicząc w pracach Rady Dialogu Społecznego – zarówno na forum plenarnym, jak i w zespołach problemowych oraz podzespołach branżowych – coraz wyraźniej dostrzegalny był w tym roku problem ograniczonej obecności i decyzyjności strony rządowej. W spotkaniach często uczestniczyli przedstawiciele trzeciego szczebla zarządzania, którzy – przy całym szacunku dla ich kompetencji – nie posiadali realnego mandatu do podejmowania decyzji. Dialog formalnie się odbywał, ale w praktyce sprowadzał się tylko do „odhaczenia” obecności.
Niepokój budziło również podejście części ministerstw, które zdawały się traktować RDS jak instytucję podporządkowaną własnym resortom, a nie jak forum równorzędnych partnerów społecznych. W sprawach kluczowych i społecznie wrażliwych strona związkowa wielokrotnie zgłaszała konkretne postulaty, uwagi oraz argumenty. Niestety, rzadko znajdowało to odzwierciedlenie w finalnych projektach – gotowych rozwiązań praktycznie nie korygowano, a głos partnerów społecznych pozostawał bez realnego wpływu na decyzje.
Podobny brak dialogu widoczny był w spółkach z udziałem Skarbu Państwa. Szczególnie jaskrawym przykładem jest sytuacja w Polskiej Grupie Energetycznej, gdzie jedną z pierwszych „ofiar” transformacji energetycznej ma być Elektrownia Dolna Odra. Już od 1 stycznia liczba pracowników ma zostać ograniczona do około 400 osób, a cztery pozostające bloki energetyczne mają być stopniowo wygaszane do 31 sierpnia 2026. Pomimo skali problemu i jego społecznych konsekwencji, prezes największej grupy energetycznej w kraju nie znalazł ani razu czasu na bezpośrednie spotkanie z przedstawicielami załogi i związkami zawodowymi.
Końcówka roku przyniosła jednak pewne sygnały zmian. Przetasowania w resorcie odpowiedzialnym za nadzór właścicielski nad spółkami Skarbu Państwa oraz zmiany w kierownictwie PGE – w tym odwołanie prezesa i wiceprezesa – mogą świadczyć o próbie korekty dotychczasowego sposobu myślenia. Pozostaje nadzieja, że nowi decydenci dostrzegą konieczność rzeczywistego dialogu, a nie wyłącznie jego fasadowej formy.
Pozostaję umiarkowanym optymistą. Zbliżające się wybory mogą stać się impulsem do większej otwartości na głos związków zawodowych – być może nie z dobrej woli, lecz z politycznej kalkulacji. Niezależnie od motywacji, kluczowe jest jedno: bez realnego dialogu i traktowania partnerów społecznych z należnym szacunkiem problemy w energetyce, chemii i innych sektorach będą się tylko pogłębiać.
