Artur Soboń przeniesiony do innego resortu. „To niewyobrażalne, by w takim momencie zastępować go kimś innym”
19 października, 2021
Magazyn Zmiany, październik/04
Artur Soboń – dotychczasowy pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa został mianowany sekretarzem stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii. Strona społeczna traci tym samym partnera, z którym od wielu miesięcy toczyła negocjacje ws. umowy społecznej. – Jesteśmy rozgoryczeni i mocno zaniepokojeni tym „awansem” – mówią przedstawiciele OZZZPRC, którzy współpracowali z Arturem Soboniem.
Piotr Serafin, przewodniczący Sekcji Zakładów Energetycznych, mówi wprost: Zesłanie do innego resortu może świadczyć o konflikcie w Ministerstwie Aktywów Państwowych, między Arturem Soboniem a Jackiem Sasinem. – Jeżeli tak rzeczywiście jest, to cała dotychczas wypracowana koncepcja, staje pod dużym znakiem zapytania. Są ogromne obawy, czy rząd nie obierze zupełnie nowego kursu.
Zdziwienia nie kryje też przewodniczący OZZZPRC Krzysztof Kisielewski.
– To nie jest dobra informacja. Rozmowy z Arturem Soboniem nie zawsze kończyły się kompromisem, mimo to dało się odczuć, że po drugiej stronie mamy partnera. Mieliśmy świadomość, że stanowisko strony rządowej, jest konsultowane z pracodawcami i uzgadniane na wyższym szczeblu, ale w spotkaniach bezpośrednich Artur Soboń nie unikał odpowiedzi na trudne pytania i był skory do wspólnego szukania rozwiązań. To wszystko miało wpływ na obecny kształt negocjowanej umowy. Ponadto udało mu się podpisać umowę z górnikami – ten sukces był dla nas niejako gwarantem doprowadzenia do finału również naszej. Teraz znów trzeba będzie się cofnąć, a czas nas goni. Z niepokojem czekamy na następcę – mówi Krzysztof Kisielewski.
Zdaniem Piotra Serafina marginalizacja Artura Sobonia każe stawiać pytania o szczerość intencji rządu. – Minister Soboń od początku brał aktywny udział w dialogu społecznym, znał sprawę „od podszewki”. To niewyobrażalne, by w takim momencie, gdy zaczęliśmy doprecyzowywać kształt umowy społecznej, zastępować go kimś nowym. Kolejne pytanie, jakie się rodzi, to pytanie o jego współpracowników, którzy również brali udział w rozmowach i pracowali nad kształtem umowy społecznej. Co z ich koncepcjami? – zastanawia się szef SZE.
Zagadnień budzących niepokój jest znacznie więcej. – Przypomnę: chodzi o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Czas nagli, a my stoimy w miejscu. Czy skoro minister Jacek Sasin odsuwa na boczny tor autorów całego projektu, to co dalej z koncepcją, nad którą pracowaliśmy? Co z NABE? Te zawirowania personalne z pewnością nie służą relacjom i nie są prowadzone w duchu dialogu społecznego. Nie zmienia się zaprzęgu w trakcie trwania przeprawy – dodaje Piotr Serafin.
fot. gov.pl
Zostaliśmy z niczym, stąd tyle emocji
25 kwietnia, 2021
Magazyn Zmiany, kwiecień/03
Przez to, że zostaliśmy pozbawieni złudzeń, niepokój wzrasta i pojawia się coraz więcej pytań, na które brak odpowiedzi – mówi o NABE i koncepcji transformacji Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC i współprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ds. Branży Energetycznej
Jest ogromny bałagan informacyjny – mamy wrażenie, że niektóre kwestie są celowo pomijane w dyskursie publicznym, a inne nadmiernie eksponowane. Z naszego punktu widzenia najistotniejsza jest niepewność, którą czują pracownicy. Mówi się o konsultacjach społecznych, ale wciąż brakuje konkretów, kiedy i czy w ogóle do nich dojdzie. Bez zabezpieczeń, niezależnie od tego, jak cudowne wizje będą roztaczane, transformacja będzie warta tyle, co nic. Potrzebujemy dobrej umowy społecznej – umowy stanowiącej źródło prawa pracy – podpartej ustawowymi uregulowaniami. Mówiliśmy o tym panu Soboniowi, powołując się na przykład górników, ale minister wyraźnie dawał sygnały, że on takiej potrzeby nie widzi.
Niewiele wiemy o NABE. Jaką ta spółka ma perspektywę na przyszłość? Po 2025 roku większość aktywów, które mają tam trafić, stanie się nieopłacalna. Do tego dochodzi szaleństwo związane z opłatami za emisję CO2, które są skandalem na skalę światową. Ceny tak wywindowały, że przewyższają cenę paliwa; prawa do emisji CO2 to towar giełdowy – ani nie możemy nad nimi w żaden sposób panować, ani na ich podstawie szacować biznesu. Jeżeli cena wzrośnie o kolejne 50 czy 7o procent, będzie to zupełny koniec. Dlatego trzeba zadbać o finansowanie działalności spółki i zapieczenie pracowników przed widmem utraty pracy.
Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją – nie mamy ani pieniędzy, ani technologii, a bierzemy się za rewolucję w tak ważnej i strategicznej dla całego państwa branży. To oczywiście kwestia odgórnie sterownej polityki i nakręcania koniunktury na wybrane rozwiązania produkowane w innych krajach, za które będzie trzeba słono zapłacić.
Finalnie transformacja niczego dobrego, z ekonomicznego punktu widzenia, nie wniesie – będziemy mieli deficyt mocy i konieczność eksploatacji nierentownych źródeł, co spowoduje kolejne podwyżki cen. A może jednak warto jednak płacić za emisję CO2 i nie robić rewolucji? Czy takie rozwiązanie w rezultacie nie stanie się tańsze?
Jedna rzecz pozbawiła nas złudzeń; do NABE pójdą aktywa, na które jako pracownicy składaliśmy się przez wiele lat. Sfinansowanie elektrowni Nowe Jaworzno kosztowało nas 10 lat wyrzeczeń – godziliśmy się na nie, bo wiedzieliśmy, że potrzebne jest porządne źródło wytwarzania; teraz elektrownia trafi do NABE, a my zostajemy z niczym.
„Czarne” kopalnie nie trafią do Agencji, prawdopodobnie będą inaczej konsolidowane. Ale górnicy mają gwarancje, których nam nikt nie chce dać. W ich umowie wskazane są źródła finansowania – m.in. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, środki ze zrównoważonego rozwoju czy prawa do emisji CO2. Mamy obawy, że transformacja górnictwa pochłonie wszystkie fundusze, które potencjalnie mogłyby posłużyć nam jako zabezpieczenie pracowników. Przez to, że zostaliśmy pozbawieni złudzeń, niepokój wzrasta i pojawia się coraz więcej pytań, na które brak odpowiedzi. Na dziś wygląda to tak, że energetycy nie mają nic – dlatego ten proces podszyty jest tyloma emocjami. Dopóki nie siądziemy do stołu i nie zaczniemy rozmawiać o konkretach, niewiele się zmieni.
My, jako strona społeczna, wciąż pracujemy i się organizujemy – w najbliższych dniach mamy spotkanie dotyczące NABE i wydzielania aktywów węglowych. 12 maja zaplanowane jest spotkanie z rządem, które – mam nadzieję – przyniesie choć kilka odpowiedzi na pytania, które stawiamy sobie od długiego czasu.
„Jeżeli nie będziemy potrafili się porozumieć, dojdzie do eksplozji, jak w reaktorze”. Piotr Serafin o planach transformacji
24 kwietnia, 2021
Magazyn Zmiany, kwiecień/02
Rozmowa z Piotrem Serafinem, szefem sekcji Zakładów Energetycznych OZZZPRC i przewodniczącym Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w Grupie Tauron.
Jak strona społeczna przyjęła koncepcję transformacji sektora elektroenergetycznego, którą niedawno prezentował minister Artur Soboń?
14 kwietnia – a więc dzień, w którym po raz pierwszy publicznie pokazano założenia transformacji naszej branży – była chyba jednym z najbardziej wyczekiwanych w tym roku, również przeze mnie. Po raz pierwszy mieliśmy bowiem okazję zapoznać się ze źródłowym materiałem ministerstwa. Wcześniej w żaden sposób nie mogliśmy się odnosić do założeń transformacji, bo docierały one do nas tylko w postaci doniesień medialnych.
Przypomnę, że strona społeczna, angażując się w cały proces, potrafiła w ciągu miesiąca wypracować postulaty i zawrzeć wszystkie kluczowe dla branży kwestie. Poświęciliśmy na to czas – często prywatny, w dodatku w tak ważnym momencie, jakim są święta i koniec roku. 13 stycznia wręczyliśmy panu ministrowi Soboniowi gotowy, opracowany dokument dotyczący naszych postulatów pracowniczych z obszaru Tauron Polska Energia. Liczyliśmy na odzew ministerstwa i kolejne spotkania, ale one nie nastąpiły. Odwlekany w czasie był za to moment, w którym mieliśmy poznać założenia transformacji.
Ostatecznie się udało – koncepcja została zaprezentowana.
Tak, ale dokument, który został nam pokazany jest tak ogólnikowy, że poczuliśmy ogromne rozczarowanie. Brak szczegółowych omówień, a wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach i wszystko właśnie w nich się rozegra. Nie mniej jednak dobrze, że cokolwiek się pojawiło, bo wreszcie mamy punkt odniesienia i materiał, do którego możemy nawiązać.
Skąd rozczarowanie? Jakie największe zagrożenia Pan widzi?
Jest ich całe mnóstwo – właśnie ze względu na brak szczegółów. Zgodnie z taksonomią, przepływ kapitału ma odbywać się w kierunku tzw. zrównoważonej działalności gospodarczej. To rodzi pytania o finansowanie inwestycji, które nie spełniają wyśrubowanych norm. Skoro nie ma zapewnionych funduszy, to w jaki sposób pracownicy mają mieć gwarancje utrzymania pracy?
Kolejne ważne pytanie dotyczy NABE. Agencja o tak wysokiej koncentracji podmiotów wytwarzających energię elektryczną będzie monopolistą na rynku. Ciekaw jestem, jak będzie to postrzegane przez UOKiK oraz jak podejdzie do tego URE; jeżeli ktoś ma monopol, to może przecież dowolnie dyktować ceny.
Niezwykle ważnym elementem dla grup, które przekażą do NABE aktywa węglowe, jest też przejęcie zobowiązań finansowań. Kto będzie spłacał zaciągnięte kredyty np. na elektrownie? Pierwszy przykład z brzegu – Nowe Jaworzno, blok 910, kosztowało 7 mld zł. My przekażemy elektrownię, a kto spłaci dług? To są niezwykle istotne pytania, na które nie poznaliśmy odpowiedzi.
W waszych komentarzach słychać też troskę o pracowników.
I to ogromną! Z jakim pakietem socjalnym mieliby przejść do NABE? Jak będzie wyglądało tam kreowanie źródeł prawa pracy? Co z układami zbiorowymi, które obowiązywały w grupach energetycznych? Te pytania pojawiają się od razu, gdy myślimy o zabezpieczeniu pracy i płacy. W dodatku mówimy tutaj o infrastrukturze krytycznej, niezbędnej dla bezpieczeństwa państwa.
Pokazany przez ministra Sobonia dokument Was czymś zaskoczył?
Chyba tylko poziomem ogólności, bo z doniesień medialnych, które do nas docierały, wyłaniała się pewna koncepcja – mówiło się m.in. o powołaniu NABE i to się potwierdziło. Ze spotkania wyszliśmy rozczarowani i z ogromnym niedosytem. Nie tak powinny wyglądać partnerskie relacje ze stroną społeczną.
Zaskakujące są terminy i czas trwania konsultacji społecznych.
Rzeczywiście, budzą one ogromne zdumienie. Mówimy o bardzo skomplikowanym podmiocie, o wielowarstwowych strukturach, złożonych relacjach biznesowych, wreszcie – o branży, na której opiera się bezpieczeństwo całego państwa. Tymczasem przewidywany termin konsultacji społecznych to… 1,5 miesiąca! To niepoważne i świadczy o bucie rządzących. Mam wrażenie, że są przekonani o ogólnospołecznym przyzwolenia na takie praktyki i ktoś, kto stworzył ten układ, będzie za wszelką cenę go forsował.
Daty procedowania tych rozwiązań i stworzenia NABE wydają się zupełnie nierealne.
To nawet nie Pendolino, to Shinkansen. A mówimy przecież o rzeszy 32 tys. pracowników – to jest prawdziwa armia, która – myślę – wyciągnie wnioski w odpowiednim czasie.
Jakie nastroje są wśród pracowników?
Rozczarowanie, niepokój. I ciężko się dziwić, bo mamy do czynienia z arogancją władzy. Łudziliśmy się, że przesuwanie daty upublicznienia koncepcji związane jest ze skomplikowaną materią postulatów społecznych, które przekazaliśmy rządowi. Że trwają prace, by wszystko dopracować. Tymczasem otrzymujemy substytut pomysłu na przyszłość energetyki – bo tego nie można nawet nazwać programem.
Gdy pokazaliśmy pracownikom opracowanie rządu, to wszyscy, jak jeden mąż, powiedzieli, że z dokumentu zupełnie nic nie wynika. „I co mam powiedzieć swojej rodzinie? Jakie są gwarancje mojego zatrudnienia, jak będzie wyglądała moja przyszłość?”. Na te pytania, po prezentacji Artura Sobonia, niestety nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć.
Co dalej?
Święcie wierzę, że jeżeli dojdzie do eskalacji emocji, to spotkamy się ze zrozumieniem ze strony społeczeństwa.
A dojdzie?
Niestety, strona społeczna się mocno radykalizuje. W grupach energetycznych działają komitety protestacyjno-strajkowe, w wielu miejscach prowadzone są spory zbiorowe dotyczące nie tylko kwestii płacowych, ale i gwarancji zatrudnienia. To świadczy o tym, że obawa i lęk o pracę i stabilizację zawodową jest wśród pracowników ogromna. Jeżeli w najbliższym czasie nie zostanie zaproponowany poważny dialog, może dojść do niekontrolowanej rekcji i wybuchu niezadowolenia. Wtedy będzie to trudne do opanowania.
Mimo wszystko myślę, że jeszcze jest szansa na naprawę sytuacji. Ale jeżeli prześpimy ten najbliższy czas i nie będziemy się potrafili zjednoczyć, to dojdzie do eksplozji – jak po wyjęciu prętów grafitowych z reaktora, a akcje będą na skalę tych z lat 80. Sprawa jest bardzo poważna i liczy się dosłownie każdy dzień. Dopóki jeszcze jesteśmy chętni na dialog, warto go podjąć. Powiem to raz jeszcze, niech wybrzmi mocno: Sektor elektroenergetyczny na czas planowanej transformacji energetyki dla pracowników oczekuje rzetelnej i konstruktywnej konsultacji opartej o partnerski dialog z MAP, w celu wypracowania gwarancji dotyczących zabezpieczeń załóg spółek podlegających „wydzielaniu” na wzór umowy społecznej zawartej z obszarem górnictwa – taki nasz Pakiet Energetyczny. Przecież nie jesteśmy gorsi od górnictwa!
A zupełnie na marginesie muszę dodać, że dziwi mnie reakcja – a właściwie jej brak – całego środowiska naukowego. Nikt z ekspertów nie odniósł się do dokumentu prezentowanego przez pana Artura Sobonia. Czy środowisko akademickie jest w stanie wesprzeć te przekształcenia poprzez skuteczne metody do niwelowania CO2? To milczenie jest dla mnie bardzo znamienne.
Bez przełomu. Rozczarowanie po spotkaniu z Arturem Soboniem
30 listopada, 2020
Magazyn Zmiany, listopad/08
Oczekiwaliśmy konkretów, ale one, niestety, nie padły – mówią przedstawiciele strony społecznej, którzy 24 listopada spotkali się na wideokonferencji przez z Arturem Soboniem, Pełnomocnikiem Rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego.
W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele strony społecznej ze spółek sektora energetycznego; byli szefowie komitetów protestacyjno-strajkowych, które zawiązały się w wielu firmach, a także reprezentanci TZ ds. BE.
-Mieliśmy nadzieję, że poznamy wreszcie wizję i strategię państwa dotyczące polskiej energetyki i skonfrontujemy ją z doniesieniami medialnymi, które do nas docierają. Tak się jednak nie stało. Wielu przedstawicieli strony społecznej było rozczarowanych by nie powiedzieć – oburzonych – relacjonuje Piotr Serafin, szef Sekcji Zakładów Energetycznych w OZZZPRC i jednocześnie przewodniczący Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w grupie Tauron.
Jak dodaje Piotr Serafin, jedynym dokumentem, który został omówiony podczas czterogodzinnego spotkania, była strategia energetycznej państwa do roku 2040 przedstawiona przez Adama Guibourge-Czetwertyńskiego, sekretarza Stanu w Ministerstwie Klimatu.
-Przedstawiciele strony społecznej, odnosząc się do tejże prezentacji, ale też do wypowiedzi prezesów spółek energetycznych, którzy brali udział w spotkaniu, uznali, że prowadzony w ten sposób dialog i próba nawiązania komunikacji niewiele ma wspólnego z oczekiwaniami organizacji związkowych. Powiedzieliśmy jasno, że za karygodne uznajemy sytuacje, w których z relacji prasowych czy telewizyjnych dowiadujemy się, jaka przyszłość czeka nasze firmy – dodaje Piotr Serafin.
Podczas spotkania ustalono, że w poszczególnych grupach energetycznych zostaną powołane zespoły robocze, które wspólnie z zarządami wypracują koncepcje dotyczące transformacji energetycznej; większość przedstawicieli strony społecznej z poszczególnych firm zaprosiło Artura Sobonia do siebie – by mógł spotkać się z przedstawicielami załóg i osobiście opowiedzieć o czekających branżę zmianach.
– Bardzo wyraźnie wybrzmiało też oczekiwanie, by dialog ze stroną społeczną toczyć na poziomie Trójstronnego Zespołu ds. branży energetycznej – bo to naturalny partner do rozmów i negocjacji wszystkich założeń – mówi szef SZE w OZZZPRC.
Jest nowy pełnomocnik rządu ds. transformacji energetycznej i górnictwa
29 sierpnia, 2020
Magazyn Zmiany, sierpień/08
Artur Soboń nowym pełnomocnikiem rządu ds. transformacji energetycznej i górnictwa.
Soboń od grudnia 2019 roku pełnił funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych; był też pełnomocnikiem rządu ds. instrumentów finansowania rozwoju gospodarczego państwa.
Soboń jest posłem z okręgu lubelskiego VIII i IX kadencji. Pracował w komisji finansów publicznych i komisji obrony narodowej. Wcześniej przez wiele lat był samorządowcem. Teraz dostał arcytrudne zadanie – ma sprawować nadzór nad zmianami w polskim górnictwie i energetyce.
O tym, że Artur Soboń obejmuje nową funkcję, poinformował 28 sierpnia w Katowicach wicepremier Jacek Sasin – podczas spotkania zespołu ds. transformacji górnictwa. Zespół ma wypracować konsensus społeczny dla zmian w sektorze wydobywczym węgla kamiennego – z uwzględnieniem branży energetycznej.
-Dowiedzieliśmy się, że na spotkaniu byli obecni przedstawiciele energetyki – to dobrze, ale bulwersuje i dziwi nas sposób ich doboru; nie wskazywały ich centrale związkowe ani Trójstronny Zespół ds Branży Energetycznej, ale pracodawcy. Jest to dla nas kompletnie niezrozumiałe – mówi Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC i wiceprzewodniczący ZTdsBE.