Reforma ETS nie może oznaczać likwidacji polskiego przemysłu

6 lipca, 2026

2 lipca 2026 r. w Sejmie obradowali przedstawiciele Parlamentarnego Zespołu ds. Energii i Wodoru. Spotkanie poświęcone było reformie systemu ETS oraz jej skutkom dla polskiego przemysłu. Ogólnokrajowe Zrzeszenie Związków Zawodowych Ruchu Ciągłego reprezentowali Dariusz Salamon i Anastazja Karwat.

W trakcie posiedzenia eksperci, przedstawiciele przemysłu oraz strony społecznej nie mieli wątpliwości – proponowane przez Komisję Europejską nowe normy emisji CO₂ są nierealne do osiągnięcia przy wykorzystaniu obecnie dostępnych technologii. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy sektora koksowniczego, który może zostać zmuszony do ponoszenia wielomilionowych kosztów zakupu dodatkowych uprawnień do emisji. Oznacza to realne zagrożenie dla funkcjonowania polskich koksowni, hut oraz całego łańcucha produkcji stali, mającego strategiczne znaczenie dla bezpieczeństwa gospodarczego i przemysłowego naszego kraju.

Traci europejska gospodarka

Przedstawiciele strony społecznej mówią zgodnie: nie można akceptować przepisów, które wymagają osiągnięcia parametrów niemożliwych do uzyskania przy wykorzystaniu dostępnych technologii. Tworzenie prawa w oderwaniu od rzeczywistości gospodarczej nie służy ochronie klimatu. Prowadzi natomiast do osłabienia europejskiego przemysłu, utraty tysięcy miejsc pracy oraz przenoszenia produkcji poza Unię Europejską, gdzie normy środowiskowe są często znacznie mniej rygorystyczne. W efekcie emisja CO₂ nie znika, lecz jest jedynie przenoszona poza granice Europy, a europejska gospodarka traci swoją konkurencyjność – wyjaśniają nasi przedstawiciele.

– Ogólnokrajowe Zrzeszenie Związków Zawodowych Ruchu Ciągłego sprzeciwia się rozwiązaniom, które pod pozorem ochrony klimatu prowadzą do deindustrializacji Polski i Europy. Transformacja energetyczna musi być odpowiedzialna, oparta na wiedzy naukowej, możliwościach technologicznych oraz dialogu z przemysłem i stroną społeczną. Nie może oznaczać likwidacji zakładów pracy, utraty miejsc pracy i osłabienia bezpieczeństwa surowcowego państwa – argumentują nasi przedstawiciele.

Nowe zasady importu stali

Jednocześnie podczas posiedzenia pojawiła się informacja, która pokazuje, jak ważna dla Unii Europejskiej pozostaje ochrona własnego przemysłu. Od 1 lipca 2026 roku weszły w życie nowe, znacznie bardziej restrykcyjne zasady importu stali do UE. Komisja Europejska ograniczyła ilość stali, która może trafiać na unijny rynek bez dodatkowych opłat, a także podwoiła cła nakładane po przekroczeniu wyznaczonych limitów.

Zmiany mają chronić europejskie hutnictwo przed skutkami globalnej nadprodukcji oraz napływem taniej stali spoza Unii. Łączny roczny wolumen stali objętej preferencyjnymi zasadami importu został zmniejszony z 33 mln ton do 18,3 mln ton, natomiast stawka cła ochronnego wzrosła z 25 do 50 proc. wartości celnej.

Zdaniem związkowców działania te pokazują, że Unia dostrzega zagrożenia dla europejskiego przemysłu i potrafi reagować, gdy w grę wchodzi jego konkurencyjność. Dlatego podczas parlamentarnej debaty przedstawiciele pracowników zwracali uwagę, że podobne podejście powinno obowiązywać również w przypadku koksownictwa. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zobowiązało się przekazać ten postulat Komisji Europejskiej.

Chronić klimat i miejsca pracy jednocześnie

– Trudno mówić o skutecznej ochronie europejskiego przemysłu, jeśli z jednej strony ogranicza się import stali spoza UE, a z drugiej wprowadza regulacje, które mogą osłabić własnych producentów. Potrzebujemy polityki, która będzie jednocześnie chronić klimat, miejsca pracy i bezpieczeństwo przemysłowe Europy – podkreślają przedstawiciele OZZZRC.

Zrzeszenie zapowiada dalszy aktywny udział w debacie dotyczącej reformy ETS i przyszłości polskiego przemysłu, licząc na rozwiązania, które pozwolą pogodzić cele klimatyczne z utrzymaniem konkurencyjności europejskiej gospodarki.

 

„Nie pozwolimy na likwidację dorobku wielu pokoleń”. Protest pracowników JSW KOKS S.A. w Dąbrowie Górniczej

17 października, 2025

Magazyn Zmiany, październik/04

Pracownicy JSW KOKS S.A., wspierani przez rodziny, mieszkańców i przedstawicieli władz samorządowych, zorganizowali manifestację w Dąbrowie Górniczej. Uczestnicy przeszli 10 października ulicami miasta, domagając się natychmiastowych działań, które pozwolą uratować miejsca pracy i przyszłość zakładów należących do spółki.

– Nasza obecność i jedność są sygnałem, że nie pozwolimy na likwidację dorobku wielu pokoleń. Chodzi o tysiące miejsc pracy i przyszłość całych lokalnych społeczności – w tym Dąbrowy Górniczej, której tożsamość i rozwój od dekad związane są z przemysłem ciężkim – podkreśla Dariusz Salamon z OZZZPRC.

Organizatorzy protestu wskazują, że źródeł obecnego kryzysu należy szukać w nieuczciwej konkurencji i rosnących kosztach produkcji. Kluczowe znaczenie ma bezcłowy import stali z Azji, Ukrainy i Rosji, zalewanie europejskiego rynku tanim koksem z Indonezji oraz dramatycznie wysokie ceny energii elektrycznej, które coraz bardziej ograniczają możliwości produkcyjne polskich hut i koksowni.

Wsparcie dla pracowników wyraził prezydent Dąbrowy Górniczej, podkreślając, że sprawa JSW KOKS S.A. dotyczy całego miasta. Również prezes spółki w publicznej wypowiedzi zaznaczył, że protest jest zasadny i zrozumiały wobec realnych zagrożeń, w obliczu których stoi branża.

– Manifestacja zgromadziła wiele osób, którym dobro spółki leży na sercu. To oczywiście nie koniec naszych działań, w kolejnych tygodniach dalej będziemy domagać się konkretnych decyzji na poziomie rządowym i europejskim, które pozwolą utrzymać produkcję koksu w Polsce i zabezpieczyć przyszłość setek miejsc pracy – mówi Dariusz Salamon.

Stalowe sprawy na rządowym stole – ruszyły prace zespołu ds. przemysłu hutniczego

9 lipca, 2025

Magazyn Zmiany, lipiec/01, autor: Dariusz Salamon

Polski przemysł stalowy z szansą na nowe otwarcie. Na początku lipca w Katowicach odbyło się inauguracyjne posiedzenie zespołu powołanego do opracowania działań wspierających sektor hutniczy. Spotkanie zorganizowano w siedzibie Ministerstwa Przemysłu, a udział w nim wzięli przedstawiciele związków zawodowych, organizacji branżowych, pracodawców oraz reprezentanci kilku resortów – w tym Ministerstw Rozwoju i Technologii, Klimatu i Środowiska oraz Aktywów Państwowych.

Wśród zaproszonych gości nie mogło zabraknąć mocnej reprezentacji OZZZPRC. Zrzeszenie reprezentowali:

  • Dariusz Salamon z JSW KOKS S.A.
  • Małgorzata Pandel z ArcelorMittal
  • Anastazja Karwat z Huty Częstochowa

Uczestnicy spotkania zapoznali się z założeniami rządowego projektu „Planu działań na rzecz zrównoważonego rozwoju przemysłu stalowego w Polsce”, który obejmuje sześć kluczowych obszarów: energię, dekarbonizację, bezpieczeństwo, innowacje, rozwój kompetencji i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Tematem wiodącym był problem wysokich cen energii dla firm energochłonnych.

-Podkreśliłem konieczność uzupełnienia dokumentu o rozdział dotyczący koksownictwa – sektora, który wciąż odgrywa istotną rolę w łańcuchu produkcyjnym i wymaga odrębnego potraktowania. Zaproponowałem też, by do prac zespołu włączyć ekspertów specjalizujących się właśnie w tej dziedzinie – podkreśla Dariusz Salamon.

Zespół nie zamierza zwalniać tempa – kolejne spotkania zaplanowano na lipiec, sierpień i wrzesień. Celem jest wypracowanie realnych i skutecznych rozwiązań, które pozwolą odbudować konkurencyjność polskiego hutnictwa i zadbać o przyszłość tysięcy pracowników tego sektora.

Nasi przedstawiciele na posiedzeniu Zespołu Trójstronnego ds. Społecznych Warunków Restrukturyzacji Hutnictwa

13 marca, 2025

Magazyn Zmiany, luty/01

Rosnące koszty energii, spadający popyt na stal i wyzwania związane z transformacją klimatyczną – te tematy zdominowały ostatnie posiedzenie Zespołu Trójstronnego ds. Społecznych Warunków Restrukturyzacji Hutnictwa. 4 marca w Warszawie spotkali się przedstawiciele rządu, pracodawców i związków zawodowych. Ogólnokrajowe Zrzeszenie Związków Zawodowych Pracowników Ruchu Ciągłego reprezentowali Anastazja Karwat z Huty Częstochowa oraz Dariusz Salamon z JSW KOKS S.A.

Jednym z kluczowych tematów była kwestia gwałtownie rosnących kosztów produkcji, wynikających ze wzrostu cen energii i surowców. Przedsiębiorcy i związkowcy alarmują – bez wsparcia rządowego i skutecznych mechanizmów regulacyjnych sytuacja wielu firm może stać się dramatyczna.

Tani import spoza UE i reforma systemu handlu emisjami

Kolejna ważna kwestia, o której dyskutowano podczas posiedzenia i o której wielokrotnie pisaliśmy w „Zmianach„, to konieczność ochrony rynku europejskiego przed napływem taniego importu spoza UE. Nieuregulowany handel międzynarodowy prowadzi do nierównej konkurencji, w której rodzime firmy często skazane są na porażkę.

Obradujący rozmawiali też o transformacji energetycznej oraz reformie systemu handlu emisjami ETS, która powoduje wzrost kosztów i obciążeń administracyjnych. To nie koniec problemów branży stalowej, która zmaga się także ze spadającym popytem (przestój w branży budowlanej oraz motoryzacyjnej). Jeśli tendencja ta się utrzyma, firmy mogą zostać zmuszone do redukcji zatrudnienia.

Trudna sytuacja koksowni JSW

Podczas obrad zwrócono szczególną uwagę na bardzo trudną sytuację koksowni wchodzących w skład Grupy JSW, które borykają się z poważnymi wyzwaniami operacyjnymi i finansowymi.

– Jesteśmy głęboko zaniepokojeni obecną sytuacją w branży hutniczej i koksowniczej. Rosnące koszty produkcji, spadek popytu i niepewność regulacyjna zagrażają tysiącom miejsc pracy. Apelujemy o pilne działania, które ochronią pracowników oraz zapewnią stabilność finansową przedsiębiorstw – mówią Anastazja Karwat oraz Dariusz Salamon.

Przewodniczący OZZZPRC Krzysztof Kisielewski podkreśla, że Zrzeszenie będzie monitorować sytuację i dalej aktywnie wspierać obie branże, które należą do kluczowych w polskim przemyśle.

Kolejne posiedzenie Zespołu Trójstronnego planowane jest na drugi kwartał 2025 r. W agendzie znajdzie się m.in. omówienie postępów w realizacji zaproponowanych rozwiązań oraz bieżącej sytuacji w sektorze.

Po spotkaniu Sekcji Koksowniczo-Chemicznej

31 sierpnia, 2023

Magazyn Zmiany, sierpień/08

Pod koniec sierpnia (28 – 30) w Korytnicy obradowała Sekcja Koksowniczo-Chemiczna.

Przedstawiciele organizacji skupionych w Sekcji rozmawiali o aktualnej sytuacji w branży koksowniczej, chemicznej, metalowej oraz paliw gazowych. – Jeden z bloków spotkania został poświęcony dyskusji na temat przyszłości związków zawodowych w Polsce. Omówiliśmy szeroko pojęte uzwiązkowienie, zastanawialiśmy się, jakie czynniki mają na nie wpływ i jak skutecznie przeciwdziałać zmianom pokoleniowym. Mówiliśmy też o innowacyjnym podejściu do związków zawodowych – padło wiele pomysłów, które już niebawem będziemy realizować – mówi przewodniczący Sekcji Dariusz Salamon. Działacze rozmawiali też o trudnej sytuacji i przeciągających się rozmowach płacowych w dwóch zakładach. – Będziemy wpierać kolegów w tej trudnej sytuacji – deklaruje Dariusz Salamon.

Członkowie Sekcji dyskutowali na temat przyszłości OZZZPRC oraz korzyści, jakie poszczególne organizacje związkowe mają z przynależności do Zrzeszenia. Zwrócono uwagę na słaby przepływ informacji nt. działań Zrzeszenia. – Doszliśmy do wniosku, że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest brak przedstawiciela naszej Sekcji w Prezydium OZZZPRC. Ustaliliśmy, że przed najbliższymi wyborami wytypujemy naszego przedstawiciela. Ponadto wszyscy członkowie Sekcji wyrazili potrzebę zbudowania bazy danych (do której mieliby dostęp Przewodniczący związków zaw. należących do Zrzeszenia) opinii i spraw prowadzonych przez kancelarię radców prawnych z Poznania. Taka baza pozwoliłaby uniknąć powielania pytań i wniosków o opinię i przede wszystkim stanowiłaby bazę wiedzy dla wszystkich organizacji – relacjonują działacze.

Koksowników odwiedził przewodniczący OZZZPRC Krzysztof Kisielewski, który przekazał informacje dotyczące działalności Forum Związków Zawodowych oraz Zarządu OZZZPRC.

Przede wszystkim wiedza. Rozmowa z Dariuszem Salamonem

27 marca, 2022

Magazyn Zmiany, marzec/08

– Wywodzę się z produkcji, ostre, dobitne słowa nie są mi obce i mimo że ukończyłem akademię dyplomacji, to bliżej jest mi do prostego przekazu, może czasami nawet wulgarnego, ale bezpośredniego, bez owijania w bawełnę – mówi Dariusz Salamon, szef Sekcji Koksowniczo-Chemicznej, wybrany na nową kadencję w Międzyzakładowym Związku Zawodowym Pracowników Ruchu Ciągłego w JSW KOKS S.A.

Zaczynamy od gratulacji – właśnie zostałeś po raz kolejny wybrany na przewodniczącego organizacji w swoim zakładzie.
Dziękuję bardzo! Przede mną trzecia kadencja.

Czyli osiem lat w roli szefa, ale w organizacji jesteś o wiele dłużej, bo ponad dwadzieścia. Jak zmieniało się w tym czasie podejście do związków zawodowych?
Okoliczności zupełnie się zmieniły. Kiedyś związkowiec musiał umieć głośno krzyczeć, był uważany za człowieka, który się niczego nie boi i głośno dopomina się o swoje, właściwie nie bacząc na nic innego, bez względu na wszystko.  

A dzisiaj?
Dzisiaj przede wszystkim liczy się wiedza. Bez znajomości zagadnień prawnych, przepisów niewiele możemy wskórać, niewiele pomóc kolegom i koleżankom – a po to przecież jesteśmy.

To dlatego wciąż się uczysz i podnosisz swoje kwalifikacje?
Tak. Głównie po to, by mieć poczucie że to, co robię, robię dobrze. Od czasu, gdy zostałem przewodniczącym, staram się uzupełniać swoją wiedzę w obszarach, które będę mógł wykorzystać w pracy, dlatego zdecydowałem się na studia podyplomowe z zakresu prawa pracy. Zarządzanie zasobami ludzkimi przybliżyło mnie do zagadnień kierowania zespołem oraz spraw z którymi na co dzień borykają się pracownicy. Od kilku lat specjalizuję się w mediacjach, obecnie stało się to moim hobby. Mam już swój pierwszy sukces w mediacji w sporze zbiorowym zakończonej porozumieniem. Na co dzień nie zapominam, że pracuję w dużej firmie przemysłowej, że jestem inżynierem i muszę myśleć jak inżynier.

Często wracam do 14 tez Williama Edwardsa Deminga, amerykańskiego statysty, który wprowadził nową filozofię jakości do organizacji. Mimo że minęło już trochę lat – Deming zmarł w latach 90. – jego obserwacje i rady są nadal trafne i niezwykle aktualne, szkoda że tak rzadko z nich korzystamy, bo to nic nie kosztuje, a może przynieść wiele korzyści.

Wybory to zawsze czas podsumowań i refleksji. Z czego jesteś najbardziej dumny?
Z tego, że nasz związek pozostaje wierny swoim ideałom, mimo wielu próbom upolitycznienia, przyciągnięcia na którąś ze stron. Tylko apolityczność daje swobodę działań – nie musimy bowiem trzymać się wytyczonych odgórnie ram. Nasza organizacja, chociaż należy do struktur krajowych, nie jest scentralizowana, stąd suwerenne i autonomiczne decyzje, które podejmujemy.

Ostatnio, wspólnie z pozostałymi organizacjami związkowymi, zapewniliśmy pracownikom bezpieczną i spokojną pracę, podpisaliśmy Pakt Gwarancji Pracowniczych, mamy Zakładowy Układ Zbiorowy Pracy – to związkowca cieszy najbardziej.

Czuję się liderem, jestem odpowiedzialny za związek i za zespół, z którym pracuję. Współpracuję ze wszystkimi chętnymi i takimi, którzy zasługują na zaufanie. Wywodzę się z produkcji, ostre, dobitne słowa nie są mi obce i mimo że ukończyłem akademię dyplomacji, to bliżej jest mi do prostego przekazu, może czasami nawet wulgarnego, ale bezpośredniego, bez owijania w bawełnę. Od małego miałem wpajane, że wypowiadane słowa są bardzo ważne, że „nie robi się z gęby trąbki”. Dziś, niestety, doczekałem takich czasów, że dla niektórych wypowiadane przez nich słowa mają bardzo małe znaczenie.

Co masz na myśli?
Przez lata tolerowano ekspansję ludzi związanych z największą organizacją związkową działającą w naszej firmie, organizacją ściśle związaną z obecnie rządzącą partią polityczną. Byliśmy świadkami niezasłużonych awansów. Należy z tym skończyć – chciałbym, by awans w JSW KOKS był zasługą własnej pracy, kompetencji, zdolności, predyspozycji, a nie znajomości, przynależności i giętkiego karku. Stanowisko w zamian za zmianę barw prowadzi do degradacji firmy i wypacza podstawy dobrego zarządzania. Pocieszające jest to, że coraz więcej pracowników ma świadomość, że dłużej tak być nie może, że to się musi zmienić.

To jedno z wyzwań na najbliższą kadencję. A inne?
Wywodzę się z tradycyjnej robotniczej rodziny, od dziecka bliski jest mi temat pracy zmianowej, bo oboje rodzice pracowali na zmiany. Mam świadomość, że ludzie pracujący w tych systemach są nie tylko dyskryminowani na wielu płaszczyznach, ale też okradani z wielu miłych chwil życia rodzinnego. Dlatego będzie to kwestia, której będę poświęcał wiele czasu w nadchodzącej kadencji. Mam też kilka pomysłów związanych z pozapłacowym motywowaniem pracowników, które mogłyby ułatwić życie zmianowcom.

Czego w takim razie życzyć na najbliższe cztery lata?
Jak najmniej fałszywych ludzi na mojej drodze, a jak najwięcej zaufanych współpracowników. U nas, podobnie jak w innych firmach, jesteśmy świadkami zmiany pokoleniowej, musimy nauczyć się komunikacji z młodymi ludźmi, którzy mają zupełnie inne potrzeby niż my kiedyś. Widzę, że młodzi pracownicy są bardziej świadomi, świetnie wykształceni. Niejednokrotnie mają wyższe kompetencje i kwalifikacje od swoich przełożonych, pracowali w wielu firmach, czasami w wielu krajach i mają świadomość, że na Koksowni nie kończy się świat. Załoga się zmienia, ma inne priorytety, i za tymi zmianami trzeba podążać.

Dariusz Salamon na liście mediatorów Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej

25 stycznia, 2022

Magazyn Zmiany, styczeń/05

Takie wieści lubimy przekazywać! Dariusz Salamon – członek Zarządu Ogólnopolskiego Zrzeszenia Pracowników Ruchu Ciągłego i jednocześnie szef Sekcji Koksowniczo-Chemicznej wpisany na listę mediatorów w sporach zbiorowych przy ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

-To dla mnie duże wyróżnienie, bardzo się cieszę z tej nominacji – przyznaje szef Koksowników. Jako reprezentant organizacji związkowych wielokrotnie brał udział w sporach zbiorowych. Z drugiej strony sam jest przedsiębiorcą i zatrudnia ludzi. Ta podwójna perspektywa – i pracownika, i pracodawcy – jest niezwykle cenna podczas rozwiązywania konfliktów, bo pomaga spojrzeć obiektywnie na dwie przeciwstawne racje.

-Mediacje stały się moją pasją, uzupełnieniem wszystkiego, co do tej pory robiłem. Myślę, że to cenna perspektywa i coś, czego mi brakowało. To był impuls, ciekawość, chęć poznania czegoś nowego. Będąc stroną sporu zbiorowego poznałem mediatora, wspaniałego człowieka, który potrafił swoim profesjonalnym podejściem zapanować nad bojowo nastawionymi przedstawicielami dziesięciu organizacji. Mediacja zakończyła się porozumieniem, którego pozytywne aspekty towarzyszą nam do dziś. Zaciekawiło mnie, co takiego musi posiadać mediator, aby zachęcić strony sporu do rozmów, do szukania nowych rozwiązań – takich, które pozwolą stronom odejść od stołu  z poczuciem satysfakcji – mówił w rozmowie ze Zmianami kilka miesięcy temu.

ZOBACZ KONIECZNIE: Nie w sądzie, a przy stole. Rozmawiamy o roli mediatora [WYWIAD]

Nie mniej ważne są kwalifikacje, które Darek stale podnosi, specjalizując się w obszarze mediacji gospodarczych, pracowniczych oraz mediacji w sporach zbiorowych. Na długiej liście studiów podyplomowych, które ukończył są m.in. Prawo pracy i ubezpieczeń społecznych, Mediacje sądowe i pozasądowe oraz Praktyczne studia podyplomowe dla mediatorów z zakresu mediacji w sprawach gospodarczych. Równie okazale wygląda spis kilkunastu ukończonych kursów dotyczących zarówno prawa pracy, jak i efektywnej komunikacji oraz rozwiązywania sporów.

Dariusz Salamon jest wpisany na listę mediatorów w sądzie okręgowym w Katowicach, sądzie okręgowym w Krakowie oraz sądzie okręgowym w Opolu,  działa w stowarzyszeniu Mediatorów Skrzydła Porozumienia w Krakowie i współpracuje z Centrum Arbitrażu i Mediacji w Opolu. Prowadzi też szkolenia z zakresu mediacji.

Polubownie znaczy szybciej. Trwa tydzień mediacji

20 października, 2021

Magazyn Zmiany, październik/5

Skracają czas postępowania, mają wymierne korzyści tak emocjonalne, jak i finansowe. Mediacje. Coraz popularniejszy, choć wciąż niedoceniany sposób rozwiązywania sporów. Sądy i organizacje w całej Polsce właśnie teraz zachęcają, by z nich korzystać; termin jest nieprzypadkowy – od 18 do 22 października trwa tydzień mediacji, a 21 października przypada Międzynarodowy Dzień Mediacji.

Mediacje można prowadzić we wszystkich sprawach – cywilnych, dotyczących m.in. sporów rodzinnych, konsumenckich – między konsumentem a przedsiębiorcą, gospodarczych – o zapłatę, rozwiązanie lub niewykonanie umowy, pracowniczych – między pracownikiem i pracodawcą, majątkowych – o spadek, podział majątku małżonków, zniesienie współwłasności, sąsiedzkich i innych. Mediacje mają też zastosowanie w sprawach karnych dotyczących przestępstw, m.in. kradzieży czy użycia przemocy.

Polubowny sposób rozwiązywania konfliktów kończy się wraz z podpisaniem ugody. Jak przekonują orzekający, takie rozwiązanie ma same plusy – nie tylko znacznie skraca czas trwania konfliktu, nie wyzwala też takiego stresu, jak postępowanie sądowe, toczone w obecności wielu osób. Mediacje są prowadzone w kameralny sposób – jedynie w obecności mediatora i zwaśnionych stron. Co ważne, mediator to osoba, bezstronna i neutralna, która wie, jak ułatwić komunikację i co zaproponować, by rozwiązanie okazało się najlepsze dla obu stron.

Niedawno w Magazynie Zmiany, o zaletach mediacji w sprawach pracowniczych opowiadał Dariusz Salamon, szef Sekcji Koksowniczo-Chemicznej. On sam pełni jednocześnie rolę związkowca, pracodawcy i mediatora. „Mediacje stały się moją pasją, uzupełnieniem wszystkiego, co do tej pory robiłem. Myślę, że to cenna perspektywa i coś, czego mi brakowało. To był impuls, ciekawość, chęć poznania czegoś nowego. Będąc stroną sporu zbiorowego poznałem mediatora, wspaniałego człowieka, który potrafił swoim profesjonalnym podejściem zapanować nad bojowo nastawionymi przedstawicielami dziesięciu organizacji. Mediacja zakończyła się porozumieniem, którego pozytywne aspekty towarzyszą nam do dziś. Zaciekawiło mnie, co takiego musi posiadać mediator, aby zachęcić strony sporu do rozmów, do szukania nowych rozwiązań – takich, które pozwolą stronom odejść od stołu  z poczuciem satysfakcji” – mówił Dariusz Salamon (KLIKNIJ I CZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ). Dodawał, że choć sam wzrost przeprowadzonych mediacji jest niewielki, widać zmieniające się podejście do mediacji i zwiększającą się świadomość tego, że spor można rozwiązywać poza salami sądowymi.

Z okazji trwającego tygodnia mediacji, sądy w całej Polsce organizują bezpłatne porady z mediatorami. Szczegóły można naleźć na stronach internetowych.

Po obradach Sekcji Koksowniczo-Chemiczna

18 października, 2021

Magazyn Zmiany, październik/02

Pod koniec września, w pięknej scenerii jeziora Rożnowskiego w Gródku nad Dunajcem obradowała Sekcja Koksowniczo-Chemiczna.

Były jubileuszowe akcenty – 20-lecie istnienia związku świętowała organizacja gazowników z Zabrza – MZZ Pracowników Ruchu Ciągłego GK PGNiG S.A. Polska Spółka Gazownictwa Oddział Zabrze.

„Byliśmy grupą „młodych gniewnych”, która myślała że świat zawojuje. Dlaczego założyliśmy związek? Bo żadna z działających organizacji nie chciała zająć się sprawami pogotowia gazowego, nikogo nie obchodziły nasze problemy związane m.in. z systemem pracy ruchu ciągłego” – mówił w rozmowie z Magazynem „Zmiany” jeden z założycieli związku, Andrzej Struczyk.

ZOBACZ KONIECZNIE: ŚWIĘTUJĄ 20-LECIE. “STAWIAMY NA MŁODYCH, CZAS ODDAĆ IM STERY”

Spotkanie przedstawicieli Sekcji było, tradycyjnie, okazją do omówienie sytuacji w poszczególnych zakładach. – To zawsze bardzo cenne chwile – wymieniamy się informacjami i doświadczeniami, mówimy, jakie rozwiązania sprawdziły się w naszych organizacjach, podpowiadając i radząc sobie nawzajem – mówi stojący na czele Sekcji Dariusz Salamon.

Gościem obrad był przewodniczący OZZZPRC Krzysztof Kisielewski, który szczegółowo omówił sytuację w polskiej energetyce stojącej u progu transformacji i podsumował dotychczasowe działania strony społecznej dążącej do zawarcia umowy społecznej.

– Rozmawialiśmy o wpływie branży na gospodarkę krajową, a w szczególności – na przedsiębiorstwa energochłonne, w których większość z nas jest zatrudnionych. Była też mowa o orzeczeniu TSUE i związanych z nią niepokojach w kopalni Turów oraz o proteście pielęgniarek, w który – jako organizacja zrzeszona w FZZ – jesteśmy pośrednio zaangażowani – dodaje Dariusz Salamon.

Kolejne spotkanie Sekcji zaplanowane jest na koniec pierwszego kwartału 2022 r.

Nie w sądzie, a przy stole. Rozmawiamy o roli mediatora [WYWIAD]

9 lipca, 2021

Magazyn Zmiany, lipiec/01

Rozmowa z Dariuszem Salamonem, pracownikiem JSW KOKS S.A., właścicielem prywatnej firmy, mediatorem, ale też wieloletnim działaczem związkowym, od 8 lat przewodniczącym Międzyzakładowego Związku zawodowego Pracowników Ruchu Ciągłego w JSW KOKS S.A. i wolontariuszem w Stowarzyszeniu Mediatorów Skrzydła Porozumienia

Sprawujesz jednocześnie wiele funkcji, która jest na pierwszym miejscu?
Na pierwszym miejscu zdecydowanie rodzina i dom z czworonożnymi przyjaciółmi, w tym 25-letnim żółwiem. Od kilku lat „oczkiem w głowie” są wnuki.

Najpierw byłeś pracownikiem, później działaczem związkowym i właścicielem firmy, na końcu pojawiły się mediacje. Jak to się stało, że się nimi zainteresowałeś?
Mediacje stały się moją pasją, uzupełnieniem wszystkiego, co do tej pory robiłem. Myślę, że to cenna perspektywa i coś, czego mi brakowało. To był impuls, ciekawość, chęć poznania czegoś nowego. Będąc stroną sporu zbiorowego poznałem mediatora, wspaniałego człowieka, który potrafił swoim profesjonalnym podejściem zapanować nad bojowo nastawionymi przedstawicielami dziesięciu organizacji. Mediacja zakończyła się porozumieniem, którego pozytywne aspekty towarzyszą nam do dziś. Zaciekawiło mnie, co takiego musi posiadać mediator, aby zachęcić strony sporu do rozmów, do szukania nowych rozwiązań – takich, które pozwolą stronom odejść od stołu  z poczuciem satysfakcji.

Wtedy postanowiłeś sam spróbować?
Tak. Zacząłem od ukończenia podstawowego kursu na mediatora, kursu na mediatora w sporach gospodarczych, później były studia podyplomowe Mediacje sądowe i pozasądowe oraz studia z zakresu Mediacji w sporach gospodarczych. Nie kończę na tym – zawsze kiedy tylko mam możliwość biorę udział w konferencjach, szkoleniach i spotkaniach dotyczących mediacji. Dałem się też namówić na przeprowadzenie kilku szkoleń z Mediacji w prawie pracy.

Od lat działasz na rzecz pracowników w związku zawodowym. Widzisz wzrost zainteresowania mediacjami?
Sam wzrost przeprowadzonych mediacji jest niewielki, ale widzę zmieniające się podejście do mediacji, do polubownych sposobów rozwiązywania sporów. Zwiększa się świadomość tego, że spór można rozwiązać inaczej, że są inne sposoby, a nie tylko sąd.

Kiedy warto skorzystać z pomocy mediatora?
Jeżeli chcemy aby nasz konflikt był załatwiony szybko, tanio i z poczuciem zadowolenia, to zachęcam do mediacji.

A jak jest ze skutecznością?
Do końca nie wiem, bo o ile trwałość porozumień w sporach zbiorowych można łatwo monitorować, to w przypadku sporów indywidualnych trudno i z tego co wiem nie prowadzi się takich statystyk. Pocieszające jest to, że osoby, które raz skorzystają z mediacji wracają z innymi sprawami, a często też, aby dokonać zmian we wcześniejszej ugodzie.

Ty jesteś jednocześnie związkowcem, mediatorem oraz pracodawcą. Jak z tej perspektywy wygląda sprawa rozwiązywania sporów? Dla kogo to najkorzystniejsza opcja?
Z mojej perspektywy wygląda zawsze tak samo – słucham, rozmawiam, a jeżeli czegoś nie jestem pewien, nie wiem czy dobrze zrozumiałem, to dopytuje i szukam „złotego środka”. Mediacja jest dla każdego i każdy może z niej skorzystać, bez względu na to czy będzie to pracownik, pracodawca, związkowiec, student… itp.

A z punktu widzenia mediatora, co jest najtrudniejszego w prowadzeniu takich spraw?
Nie miałem jeszcze okazji osobiście prowadzić mediacji w sporach zbiorowych, częściej występuję jako strona. Uważam, że mediacje w sporach zbiorowych wymagają od mediatora bardzo dużej wiedzy i umiejętności. W sporze zbiorowym może uczestniczyć kilka, kilkanaście a czasami i kilkadziesiąt organizacji związkowych, które mimo wspólnego celu mają różną wizję ostatecznego rozwiązania sporu. Czasami organizacje te są uwikłane we własne, wcześniejsze konflikty i to rzutuje na przebieg mediacji. Bardzo trudne są mediacje w tzw. budżetówce (szkoły, szpitale, urzędy), gdzie pracodawca ma ograniczoną możliwość prowadzenia rokowań.

Jak znaleźć dobrego mediatora?
Może wystarczy poczytać opinie w internecie, może z czyjegoś polecenia, ale nie szukajmy mediatora, który rozwiąże nasz konflikt. Konflikt jest własnością stron i to one mogą go rozwiązać – mediator może tylko pomóc w rozwiązaniu, skontaktować strony, umówić spotkanie, przeprowadzić przez procedurę mediacji, napisać treść ugody, ale treść ustaloną przez strony. Tylko wtedy taka ugoda może mieć gwarancję trwałości.

fot. Stowarzyszenie Mediatorów Skrzydła Porozumienia

Do góry
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Zgoda
Zamknij