Jak zmianowy czas pracy wpływa na życie i zdrowie pracowników? Działacze chcą nowej ekspertyzy

27 kwietnia, 2023

Magazyn Zmiany, kwiecień/07

Działacze Sekcji Elektrowni na Węgiel Kamienny chcą, by powstały nowe badania dotyczące wpływu pracy zmianowej na zdrowie, samopoczucie i życie rodzinne pracowników ruchu ciągłego. 

– Ostatnia ekspertyza powstała 20 lat temu. Potrzebujemy aktualnej wersji, która da nam argumenty w rozmowie z pracodawcami – wyjaśnia wnioskodawca Tomasz Sus. I dodaje: – Od jakiegoś czasu z niepokojem obserwujemy to, co dzieje się w przemyśle ciężkim, gdzie ograniczana jest liczba etatów, a pracownicy wciąż i wciąż dostają nowe obowiązki – i dotyczy to zarówno najniższych szczebli, jak i kadry kierowniczej. Ciągle tylko słyszymy, że warunki pracy się poprawiły i nie mamy na co narzekać – tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna. I nie ma szans na zmiany, bo spodziewamy się raczej dalszego zaciskania pasa i braku funduszy na remonty jednostek węglowych, które w perspektywie kilkunastu najbliższych lat przestaną działać.

Pomysł, by OZZZPRC zleciło wykonanie nowej ekspertyzy spotkał się z dużym aplauzem – uchwała tej sprawie została przyjęta jednogłośnie.

Eksperci nie mają wątpliwości – praca zmianowa ma negatywny wpływ na zatrudnionych w tym systemie. Problemy w życiu osobistym spowodowane niedostatecznie dużą ilością wspólnie spędzanego czasu, rozdrażnienie, zwiększona podatność na wypadki, czy wreszcie – mimo chronicznego zmęczenia – bezsenność. To tylko kilka z długiej listy minusów zmianowości.

Ekspertyza, którą niegdyś zamówiło Zrzeszenie, powstała w 2003 roku. Opracowali ją naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Warszawie i Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi. Autorzy wielostronicowego dokumentu podkreślają, że skrócenie czasu pracy zatrudnionym w ruchu ciągłym jest zasadne i potrzebne. „Praca zmianowa obejmująca porę nocną stawia duże wymagania organizmowi pracownika. Wynikają one z konieczności działania wbrew naturalnemu rytmowi zdolności do wysiłku i ciągłej adaptacji do zamiennych pór aktywności dyktowanych przez system zmianowy. Powoduje to stan stałej desynchronizacji wewnętrznej (rozprzężenie rytmów funkcji biologicznych), co niesie ze sobą konsekwencje w postaci zmniejszonej niezawodności, obniżonej jakości pracy, zwiększonej podatności na wypadki, większego kosztu fizjologicznego, zaburzenia procesów odnowy oraz zmęczenia chronicznego” – uzasadniają twórcy ekspertyzy.

Jak dowodzą liczne badania, praca w systemie zmianowym, niezależnie od jej charakteru, zawsze ma wpływ na pracownika i generuje większe zmęczenie niż ta sama, ale wykonywana za dnia. Poza tym w przypadku ruchu ciągłego w branżach: energetycznej, hutniczej, chemicznej czy górniczej – a właśnie je reprezentuje Zrzeszenie – mamy najczęściej do czynienia z wieloma czynnikami szkodliwymi i niebezpiecznymi – co generuje dodatkowy stres i obciążenia. Gdy dodamy do tego czynniki społeczne: od osłabienia więzi rodzinnych po trudności z uczestnictwem w życiu kulturalnym – jasne staje się, że czas pracy pracownika zmianowego powinien mieć mniejszy wymiar, niż czas pracy pracownika dziennego.

„Takie rozwiązanie zostało zastosowane w wielu krajach europejskich. (…) Odpowiednio ukształtowany system zmianowy powinien nie tylko w jak najmniejszym stopniu ingerować w naturalną rytmikę organizmu pracownika, ale również zapewniać mu w ciągu zmian roboczych, dni, tygodni i lat odpowiedni pod względem ilościowym i jakościowym wypoczynek” – czytamy w ekspertyzie.

Czas pracy w ujęciu historycznym

30 września, 2019

Magazyn Zmiany, wrzesień, tekst nr 9

Nawet 18 godzin na dobę. Tyle – w szczytowym momencie tzw. drugiej rewolucji przemysłowej – musieli pracować robotnicy w XIX-wiecznej Anglii. Dopiero nasilające się pod koniec wieku protesty skłoniły właścicieli fabryk do skrócenia czasu pracy. Pojawił się też pomysł wprowadzenia wielozmianowości, który stopniowo wprowadzano w życie. „Zatrudnianie kilku zespołów pracowników na tych samych stanowiskach wynikało m.in. z negatywnych doświadczeń okresu I wojny światowej, wskazujących na nieopłacalność przedłużania pracy powyżej 8 godzin” – piszą autorzy ekspertyzy pt. „Celowość skrócenia czasu pracy pracownikom zatrudnionym w ruchu ciągłym”, którą dzisiaj przypominamy.

Dokument powstał w 2003 roku na nasze zlecenie. Opracowali go naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Warszawie i Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi. Autorzy wielostronicowej ekspertyzy podkreślają, że skrócenie czasu pracy zatrudnionym w ruchu ciągłym jest zasadne i potrzebne, pokazują też, jak na przestrzeni lat kształtowały się uregulowania dotyczące godzin zatrudnienia.

1919 rok okazał się być kluczowym – to właśnie wtedy, na mocy tzw. konwencji waszyngtońskiej, Międzynarodowa Konfederacja Pracy ustanowiła 8-godzinny dzień pracy przy 48-godzinnym wymiarze tygodniowym. „Po II wojnie światowej dalej skracany był czas pracy, przede wszystkim poprzez wprowadzanie 5-dniowego tygodnia pracy i zmniejszania tygodniowej normy czasu pracy. Obecnie tylko w Wielkiej Brytanii czas ten wynosi 48 godzin pracy. W Niemczech tygodniowy wymiar czasu to 35-41 godzin w zależności od układu zbiorowego, a Szwecji i Finlandii – 40 godzin, a Danii do 37 godzin” – czytamy w ekspertyzie.

Normę dla Polski wyznaczył w 1918 roku dekret wprowadzający 8-godzinny dzień pracy. Rok później, na mocy ustawy, tydzień pracy stał się 46-godzinny. Od 1933 roku obowiązywały pracujące, 8-godzinne soboty, ale po 13 latach, w 1946 r. z nich zrezygnowano. Od 1972 roku stopniowo zwiększano liczbę dni wolnych dla różnych grup pracowników. Od 1 stycznia 2003 roku wszystkich zatrudnionych (przy 4 tygodniowym rozliczeniu) obowiązuje 8-godzinny, 5-dniowy tydzień pracy obejmujący 40 godzin w miesiącu. Krótszy dzienny i tygodniowy wymiar przysługuje pracownikom zatrudnionym w szkodliwych warunkach, a także pracownikom do 16. roku życia i niepełnosprawnym.

W Polsce pracownicy zmianowi mają taki sam tygodniowy wymiar czasu pracy, jak pracownicy dzienni. W niektórych krajach jest jednak niższy – np. w Niemczech układy zbiorowe przewidują tygodniowy czas pracy między 36 a 38 godzin, w Szwecji czy Finlandii – 36-godzinny.

Do treści ekspertyzy będziemy jeszcze wracać.

O społecznych skutkach pracy zmianowej

20 maja, 2019

Magazyn Zmiany, maj, tekst nr 5

-Żyjemy według grafika męża. Gdy wraca po nocce, a jest akurat weekend, musimy chodzić na palcach, by go nie budzić, gdy idzie na popołudnie, niemal zupełnie nie widuje się z synem, który chodzi do szkoły i wraca po 14. Mąż opuszcza też wiele rodzinnych imprez – bo albo musi iść do pracy, albo właśnie z niej wrócił i pada z nóg – mówi Małgorzata, szybko dodając: Społeczne skutki pracy wielozmianowej dotykają nie tylko pracowników, ale także ich rodzin.

O tych niedogodnościach mówi niemal każdy zatrudniony, potwierdza je też zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Warszawie i Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi, który w 2003 roku na zlecenie OZZZPRC przygotował ekspertyzę nt. Celowości skrócenia czasu pracy pracownikom zatrudnionym w ruchu ciągłym.  

ZOBACZ KONIECZNIE: W ciągłym ruchu. O minusach zmianowości

„Wpływ pracy zmianowej na pracownika nie ogranicza się do problemów zdrowotnych (KLIKNIJ I CZYTAJ WIĘCEJ). Równie istotnym, choć często niedocenianym zagadnieniem jest funkcjonowanie pracowników zmianowych w rodzinie i w społeczeństwie” – piszą autorzy dokumentu.

Nietrudno odgadnąć, dlaczego tak się dzieje. Życie współczesnych społeczeństw wyznacza rytm tygodniowy – w dni powszednie praca, w weekend i święta – odpoczynek. Tak funkcjonuje większość z nas. Większość – poza pracownikami zmianowymi, którzy pracują niezależnie od pory dnia czy wskazań kalendarza.

Mniej czasu dla rodziny

Najbardziej dotkliwie odczuwa to rodzina, bo pracujący na zmiany ma dla mniej po prostu mniej czasu – po nocnych zmianach musi odespać, a przed rannymi – bardzo szybko położyć się do łóżka. Z badań przytaczanych przez autorów ekspertyzy wynika, że więcej niż 1/3 żon pracowników zmianowych próbuje wyperswadować partnerom taki tryb pracy, a ponad połowa czuje się z powodu wielozmianowości męża nieszczęśliwa. I nie tylko ona – podobne emocje odczuwają zapewne dzieci. Jak wyliczyli naukowcy, w dni zmiany popołudniowej pracownicy zmianowi spędzają z dziećmi w wieku szkolnym zaledwie od 6 do 20 min. na dobę. Inną uciążliwością wynikającą z takiej formy zatrudnienia jest brak możliwości uczestniczenia w rodzinnych uroczystościach i imprezach – większość z nich organizowana jest wszak w weekendy, które w przypadku pracowników zmianowych nie zawsze są wolne.

Mniej czasu na kulturę, rozrywkę i samorozwój

Pracownicy zmianowi są też często wykluczeni z życia kulturalnego i towarzyskiego, bo większość spektakli czy imprez organizowana jest wieczorami, a kończy po zmroku, zatem praca na zmianie popołudniowej i nocnej wyklucza uczestnictwo w nich, a praca na zmianie rannej powoduje, że życie kulturalne musi odbywać się kosztem snu. Mocno ograniczone są też możliwości samorozwoju – udział w warsztatach, treningach czy lekcjach dokształcających. Wszystko to – konkludują autorzy ekspertyzy – może mieć bardzo negatywny wpływ na samopoczucie, a w dalszej kolejności – na zdrowie pracowników zmianowych.

W ciągłym ruchu. O minusach zmianowości

10 maja, 2019

Magazyn Zmiany, maj, tekst nr 1

Problemy w życiu osobistym spowodowane niedostatecznie dużą ilością wspólnie spędzanego czasu, rozdrażnienie, zwiększona podatność na wypadki, czy wreszcie – mimo chronicznego zmęczenia – bezsenność. To tylko kilka z długiej listy minusów zmianowości. OZZZPRC od lat podejmuje działania na rzecz łagodzenia skutków pracy ciągłej. To dzięki naszym staraniom udało się wprowadzić pięciobrygadową organizację pracy i opracować ekspertyzę nt. szkodliwości warunków pracy w ruchu ciągłym, którą dziś przypominamy.

Dokument powstał w 2003 roku na nasze zlecenie. Opracowali go naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Centralnego Instytutu Ochrony Pracy w Warszawie i Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi. Autorzy wielostronicowej ekspertyzy podkreślają, że skrócenie czasu pracy zatrudnionym w ruchu ciągłym jest zasadne i potrzebne. „Praca zmianowa obejmująca porę nocną stawia duże wymagania organizmowi pracownika. Wynikają one z konieczności działania wbrew naturalnemu rytmowi zdolności do wysiłku i ciągłej adaptacji do zamiennych pór aktywności dyktowanych przez system zmianowy. Powoduje to stan stałej desynchronizacji wewnętrznej (rozprzężenie rytmów funkcji biologicznych), co niesie ze sobą konsekwencje w postaci zmniejszonej niezawodności, obniżonej jakości pracy, zwiększonej podatności na wypadki, większego kosztu fizjologicznego, zaburzenia procesów odnowy oraz zmęczenia chronicznego” – uzasadniają twórcy ekspertyzy.

Jak dowodzą liczne badania, praca w systemie zmianowym, niezależnie od jej charakteru, zawsze ma wpływ na pracownika i generuje większe zmęczenie niż ta sama, ale wykonywana za dnia. Poza tym w przypadku ruchu ciągłego w branżach: energetycznej, hutniczej, chemicznej czy górniczej – a właśnie je reprezentuje Zrzeszenie – mamy najczęściej do czynienia z wieloma czynnikami szkodliwymi i niebezpiecznymi – co generuje dodatkowy stres i obciążenia. Gdy dodamy do tego czynniki społeczne: od osłabienia więzi rodzinnych po trudności z uczestnictwem w życiu kulturalnym – jasne staje się, że czas pracy pracownika zmianowego powinien mieć mniejszy wymiar, niż czas pracy pracownika dziennego.

„Takie rozwiązanie zostało zastosowane w wielu krajach europejskich. (…) Odpowiednio ukształtowany system zmianowy powinien nie tylko w jak najmniejszym stopniu ingerować w naturalną rytmikę organizmu pracownika, ale również zapewniać mu w ciągu zmian roboczych, dni, tygodni i lat odpowiedni pod względem ilościowym i jakościowym wypoczynek” – czytamy w ekspertyzie. Płynące z niej wnioski będziemy przypominać na www.ozzzzprc.pl w najbliższych tygodniach.

Warto pamiętać, że trzy lata po publikacji ekspertyzy, OZZZPRC, pod patronatem Forum Związków Zawodowych, zorganizowało w Warszawie międzynarodową konferencję naukową nt. Skrócenie czasu pracy jako rekompensata zatrudnienia w porze nocnej. Wzięli w niej udział przedstawiciele nauki z zakresu medycyny pracy reprezentujący Polskę, Holandię i Włochy, a wypracowane podczas konferencji stanowisko trafiło na biurka najważniejszych ośrodków decyzyjnych w Polsce.

Do góry
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Zgoda
Zamknij