Wreszcie coś pozytywnego! Inflacja niższa niż w ubiegłym miesiącu
30 listopada, 2022
Magazyn Zmiany, listopad/07
Na te wieści czekaliśmy od dawna! GUS podał tzw. szybki szacunek, z którego wynika, że w listopadzie inflacja wyniosła 17,4 proc., czyli o 0,5 proc. mniej niż w październiku. To wbrew prognozom, które zakładały kolejny wzrost – do 18 proc. O euforii jednak, jak mówią ekonomiści, mowy nie ma – ceny w Polsce nadal bowiem mocną rosną.
Ale optymizm gdzieniegdzie się pojawia. Główny ekonomista mBanku Marcin Mazurek tak komentuje dane GUS: „Inflacja spadła solidnie, zgodnie z naszymi oczekiwaniami. W połączeniu z opadającymi dynamikami cen producentów, to ważny sygnał, że najgorsze już za nami (…) Za wyjątkiem podbicia na początku 2023 roku z powodu wygasających tarcz antyinflacyjnych, inflacja powinna stopniowo spadać. Implikuje to też stabilizację stóp procentowych na poziomie 6,75 proc.”.
Dziennikarze ekonomiczni zwracają jednak uwagę, że o euforii nie ma mowy – bo dzisiejszy odczyt oznacza tyko tyle, że inflacja spadła, ale wciąż jest na niezwykle wysokim poziomie – najwyższym od 26 lat. „To ważne – nie jest tak, że oto ceny w Polsce już spadają. Nie, one wciąż rosną bardzo, bardzo szybko. Po prostu przez ostatni rok (od listopada 2021 r. do listopada br.) ceny dóbr i usług w koszyku inflacyjnym GUS podrożały o 17,4 proc., czyli trochę mniej niż gdy GUS analizował zmiany cen między październikiem 2021 r. a październikiem br. (wówczas inflacja wyniosła 17,9 proc.). Można natomiast powiedzieć, że w końcu prezes NBP Adam Glapiński będzie miał chwile dumy, bo dane GUS nareszcie są poparciem dla jego tezy o płaskowyżu inflacji” – napisała dziś next.gazeta.pl.
Szczyt inflacji nadal przed nami – jak mówią eksperci, należy się go spodziewać na początku przyszłego roku ; odczyt będzie oscylował wtedy w okolicach 20 proc. Prognozy NBP zakładają, że inflacja CPI rok do roku w Polsce w najprawdopodobniejszym scenariuszu wyniesie 13,1 proc., a do poziomu jednocyfrowego spadnie w 2024 r., osiągając 5,9 proc.
Miał być „płaskowyż”, jest znów rekord. Inflacja dobija do 18 proc.
31 października, 2022
Magazyn Zmiany, październik/10
Ekonomiści drwią ze słów prezesa NBP Adama Glapińskiego, który niedawno zapowiadał „inflacyjny płaskowyż”. O „płaskim” nie ma mowy – jest za to wyż. Po raz kolejny. GUS podał, że w październiku inflacja sięgnęła 17,9 proc.
„Bardzo negatywnie, wbrew naszym oczekiwaniom, zaskakuje wzrost cen żywności. W stosunku do września żywność podrożała o 2,7 proc. Jest to prawdopodobnie pochodna wzrostu cen różnych innych komponentów, które towarzyszą produkcji żywności – nawozów, energii, paliw. W ciągu roku żywność podrożała o blisko 22 proc.” – tak Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan komentował odczyt dla portalu innpoland.pl. Jak dodawał, przy uwzględnieniu produktów z koszyka statystycznego Polaka, faktyczna inflacja „może ocierać się spokojnie o 35-40 proc. w skali roku”.
Gdy GUS podał wrześniowy odczyt, prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński przyznał co prawda, że wartość „zaskoczyła NBP”, ale wzrost cen miał być w „logice płaskowyżu”. W wakacje podobnie mówił o prognozowanym wzroście cen: „okres wakacyjny to zapewne był punkt zwrotny inflacji. Płaskowyż. Inflacja może być trochę wyżej albo niżej, ale zasadniczo to jest ten wysoki pułap, od którego inflacja będzie stopniowo maleć, wykluczając niespodziewane czynniki”. Dziennikarzom, którzy pytali go o tamte stwierdzenia we wrześniu, mówił, że „płaskowyż to są górki i dołki. Jak to jest na płaskowyżu, ale nie góry. Trochę może wzrosnąć, trochę wrócić. Czy to, co się dzieje w tej chwili – jest w logice płaskowyżu? Wystąpiły nowe czynniki po stronie surowców energetycznych i żywności, które zaburzają logikę płaskowyżu, ale być może nadal to jest płaskowyż. Trochę sytuacja rozwinęła się inaczej niż przewidywaliśmy”.
Niezależnie od słów prezesa, dane mówią same za siebie – tak dużego wzrostu cen nie było w Polsce od 26 lat.
Z inflacją zmagają się też inne europejskie kraje. Jak podaje serwis bankier.pl, „już w przynajmniej trzech państwa strefy euro inflacja przekracza 20 proc. W Estonii sięgnęła ona aż 22,4%, na Litwie 22%, a na Łotwie 21,8%.” Z danych Eurostatu wynika, że ceny rosną w szybkim tempie także w: Holandii (16,8%), Słowacji (14,5%), Słowenii (10,3%), Austrii (11,5%), Niemczech (11,6%), Portugalii (10,6%), Belgii (13,1%) i we Włoszech (12,8%).
Znów rekordowa inflacja. „To zaledwie przedsmak tego, co czeka Polaków jesienią”
16 sierpnia, 2022
Magazyn Zmiany, sierpień/05
GUS opublikował najnowsze dane dotyczące inflacji. Zaskoczeń, niestety, nie było – wzrost cen, po raz kolejny z rzędu, okazał się rekordowo wysoki. W lipcu inflacja wyniosła 15,6 proc. rok do roku. Miesiąc wcześniej była o 0,1 niższa. Ale to nie koniec złych wieści. Jak prognozują analitycy, jesienią będzie jeszcze gorzej.
Nastroje łagodzi szef NBP Adam Glapiński, który na łamach „Super Expressu” przekonuje, że nie będzie kolejnych, dużych podwyżek stóp procentowych, a polityka pieniężna przynosi oczekiwane efekty: „Można powiedzieć, że inflacja rozumiana jako proces ekonomiczny osiągnęła już swój szczyt, choć w wymiarze statystycznym dynamikę cen mogą jeszcze przejściowo podbijać czynniki regulacyjne, w tym wzrosty taryf na prąd i gaz, związane z wcześniejszymi wzrostami cen surowców. Między innymi dlatego – mimo stopniowego spadku w 2023 r. – średnioroczna inflacja w przyszłym roku pozostanie podwyższona. Jednak w 2024 r. dynamika cen będzie już wyraźnie niższa i w ostatnim kwartale tego roku powinna powrócić w okolice 3,5 proc., tj. górnej granicy odchyleń od celu inflacyjnego” – mówi prezes NBP.
Tymczasem eksperci bankowi przewidują dalszy wzrost inflacji oraz podnoszenie stóp procentowych. „Uważamy, że uporczywość inflacji, utrzymująca się wysoka dynamika płac oraz presja na osłabienie kursu złotego w związku ze wzrostem stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i strefie euro skłonią RPP do kolejnych podwyżek stóp procentowych” – napisali eksperci Credit Agricole.
„Pomimo stabilizacji w lipcu, inflacja jest daleka od opanowania (…) Cel inflacyjny pozostaje odległy (2,5 proc.), realne stopy procentowe są wciąż głęboko ujemne, a polityka fiskalna w znacznym stopniu osłabia skalę zacieśnienia polityki pieniężnej” – tłumaczą analitycy ING dodając, że „presję inflacyjną może w nadchodzących kwartałach ograniczać pogorszenie koniunktury w Polsce i na świecie. W odwrotnym kierunku będzie oddziaływać kryzys energetyczny i wzrost cen regulowanych. Przyszły rok to także znaczący wzrost płacy minimalnej (13,5 proc.) i wysoka waloryzacja rent i emerytur, co podtrzyma presję płacową”. Jakie przewidywania na kolejny rok? Nienajlepsze. Ceny, zdaniem analityków, nadal będą rosnąć w dwucyfrowym tempie, a presję inflacyjną może ograniczać pogorszenie koniunktury w Polsce i na świecie.
Lepiej brzmią prognozy PKO BP, które zakładają, że inflacja znalazła się w fazie „płaskowyżu” i będzie się zmniejszać, by pod koniec roku osiągnąć około 13,5 proc.