Bez silnych związków zawodowych traci całe społeczeństwo [ROZMOWA]

26 listopada, 2019

Magazyn Zmiany, listopad, tekst nr 10

Niestety, wciąż jesteśmy postrzegani poprzez pryzmat konfliktów – mam wrażenie, że to jedyny obowiązujący wizerunek działacza związkowego w Polsce – mówi Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC.

Na naszym portalu opisywaliśmy ostatnio wynik najnowszych badań CBOS dotyczących związków zawodowych (TUTAJ). Wynika z nich, że Polacy nie do końca wiedzą, co związki zawodowe robią. 41 proc. ankietowanych nie potrafiło odpowiedzieć, czy pozytywnie, czy negatywnie ocenia ich działalność.

Wynika to z małej świadomości pracowników, którzy nie zdają sobie sprawy, że związki zawodowe są jedynym orężem w walce o ochronę miejsc pracy, negocjowanie warunków i bezpieczeństwa pracy, regulaminów, układów zbiorowych itd. Im silniejszy związek zawodowy, tym więcej załatwi zatrudnionym. Walka o przetrwanie ZZ to walka przede wszystkim o przetrwanie wpływu pracowników na kształtowanie warunków pracy. Nie ma innej drogi.

Niestety, jesteśmy wciąż postrzegani poprzez pryzmat konfliktów – mam wrażenie, że to jedyny obowiązujący wizerunek działacza związkowego w Polsce. A przecież na przestrzeni ostatnich lat pokazaliśmy niejednokrotnie, że zależy nam na dialogu.

Gdy zestawimy najnowsze badania z tymi, które były robione w latach 90. widać jeszcze jeden trend – czyli znaczący spadek uzwiązkowienia. W 1991 roku do związków należało 19 proc. Polaków, dzisiaj ten odsetek jest mniejszy o połowę.

Trudno, żeby było inaczej, skoro w firmach, w których ludzie najchętniej przyłączają się do zz – a więc działających w przemyśle, oświacie czy administracji publicznej – systematycznie przeprowadza się restrukturyzację i tnie koszty, nie zatrudniając nowych pracowników. W branży energetycznej średnia wieku elektromonterów i dyspozytorów to 50 plus! Mamy do czynienia z postępującą luką pokoleniową – młodzi pracownicy się niemal nie pojawiają, a starzy odchodzą na emeryturę; między innymi stąd wynika też wiek przeciętnego związkowca, który przekroczył 45. rok życia. A do tego dochodzą też zmiany obyczajowe. Kiedyś byłe inne czasy i pracownicy nie mieli tyle strachu w sobie. Dzisiaj nikt nie chce zadzierać z pracodawcą – w końcu kredyt sam się nie spłaci. Dlatego ludzie wolą milczeć albo – w ostateczności – zmienić pracę – niż postawić się szefowi.

Pracodawcy są po prostu silniejsi i więcej mogą. Zawsze tak było.

Dlatego zależy im, żeby osłabiać rolę organizacji związkowych. Paradoksem jest fakt, że sami zrzeszają się w związkach pracodawców, a napiętnują pracowników, którzy chcą się zrzeszyć w związkach pracowników; Mało osób zdaje sobie z tego sprawę, podobnie jak z tego, że pracodawcy finansują swoje związki ze środków zakładowych, a pracownicy muszą sami płacić na rzecz ZZ.

Jest Pan zaskoczony wynikami badań?

Zaskoczony nie, raczej nieco zaniepokojony. Wyniki pokazują kilka bardzo ważnych rzeczy. Przede wszystkim to, o czym bardzo często, jako Zrzeszenie mówimy – że umocowania prawne związków zawodowych są w Polsce słabe i tak naprawdę nikomu – poza działaczami związkowymi – nie zależy na tym, by organizacje te funkcjonowały. A przecież to oczywisty paradoks; prawo dotyczące pracowników mogą kreować jedynie związki zawodowe. I robią to będąc mniejszością, w imieniu większości – bo beneficjentem wynegocjowanych z pracodawcą udogodnień jest przecież ogół zatrudnionych. To jeden z powodów, dla których ludzie nie angażują się w działalność związkową – wiedzą bowiem, że działacz załatwi sprawę za nich. Pracownicy z natury mają postawię roszczeniową. Tak zawsze było i jest to zrozumiałe. Problem polega na tym, że najwięcej oczekiwań mają ci, którzy nigdy nie angażowali się w poprawę sytuacji. Jeśli ktoś aktywnie działa na rzecz zmiany, ma prawo żądać, ale oczekiwać kosztem innych?! W przyrodzie znamy organizmy, które tak funkcjonują…

CBOS pyta, Polacy odpowiadają. O związkach zawodowych wiedzą… niewiele

26 listopada, 2019

Magazyn Zmiany, listopad, tekst nr 9

CBOS po raz kolejny przyjrzał się związkom zawodowym. Zapytał też Polaków, co wiedzą o ich działalności.

Przynależność do organizacji związkowych deklaruje 5,9 proc. Polaków – stanowi to niecałe 13 proc. wszystkich pracowników. 74 proc. związkowców zatrudnionych jest w instytucjach, urzędach i zakładach państwowych, samorządowych lub publicznych, a 18 proc. pracuje w firmach prywatnych. Co dwudziesty jest już emerytowanym działaczem. I ten trend widać też w innym miejscu opracowania – o przynależności związkową znaczniej częściej bowiem mówią starsi niż młodsi pracownicy; 60 proc. badanych działaczy ma więcej niż 45. lat.

ZOBACZ KONIECZNIE: Bez silnych związków zawodowych traci całe społeczeństwo [KOMENTARZ]

Związkowców najczęściej można spotkać w administracji państwowej, samorządowej, organizacjach społeczno-politycznych, oświacie i nauce oraz przemyśle przetwórczym i usługach przemysłowych. Autorzy analizy zaznaczają, od 2006 roku tzw. uzwiązkowienie pracowników utrzymuje się na podobnym poziomie; jeżeli jednak przyjąć szerszą optykę i porównać je z latami 90., widać olbrzymi spadek zainteresowania Polaków taką formą działalności. „Warto przypomnieć, iż w roku 1991 członkostwo w związku zawodowym deklarował niemal co piąty dorosły (19 proc.). W ciągu kilku kolejnych lat liczba ta zmniejszyła się prawie o połowę, a w XXI wieku odsetek osób należących do tego typu organizacji nie przekraczał 9 proc.” – analizują autorzy sondażu.

38 proc. ankietowanych ocenia działalność związków pozytywnie, 21 proc. – negatywnie, a aż 41 proc. nie wie i zaznaczyło odpowiedź „trudno powiedzieć”. Badanie zostało przeprowadzone we wrześniu tego roku na reprezentatywnej próbie losowej 936 dorosłych mieszkańców Polski.

Do góry
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Zgoda
Zamknij