Kodeks pracy ma pełnić funkcję ochronną dla pracowników
14 maja, 2013
Argumenty podawane w uzasadnieniach obydwu projektów, jakoby przepisy prawa pracy, w tym dotyczące czasu pracy miały istotny wpływ na poziom bezrobocia nie mają żadnych podstaw w wynikach badań naukowych – pisze dr Magdalena Rycak w opinii prawnej dotyczącej poselskiego i rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy. Jak wykazują badania ekonometryczne, na poziom bezrobocia w danym kraju wpływają przede wszystkim takie czynniki, jak polityka fiskalna państwa oraz w zakresie ubezpieczeń społecznych.
Dr Magdalena Rycak odnosi się w swojej opinii do argumentacji użytej w uzasadnieniu do projektów ustaw o zmianie ustawy – Kodeks pracy. Miedzy innymi rozprawia się z teza, jakoby nieelastyczny czas pracy był jedną z przyczyn braku inwestycji zagranicznych w naszym kraju. Odpierając ten argument przypomina, że przepisy dotyczące czasu pracy nie są wymieniane wśród czynników oddziałujących na decyzję o podjęciu bezpośredniej inwestycji zagranicznej ale jak najbardziej są nimi np. koszty czynników produkcji, w tym w szczególności takie koszty pracy jak wysokość składek na ubezpieczenia społeczne, polityczna stabilność i stopień ryzyka inwestycji w danym państwie ale też infrastruktura, w tym drogi! Nie da się przykryć braków i zaniedbań infrastrukturalnych tzw elastycznym czasem pracy.
Jeśli zaś chodzi o karierę zwrotu „elastyczny czas pracy”, dr Rycak zauważa, iż takie określenia jak „elastyczność zatrudnienia”, „liberalizacja zatrudnienia”, „deregulacja prawa pracy”, „flexicurity”, „dialog społeczny” czy „dialog partnerów społecznych” są wyrazem pewnej mody, która przyszła do nas z zachodu. „Wysoki stopień nieokreśloności i wieloznaczności zwrotu „elastyczność zatrudnienia” sprawia, że globalna ocena tego, czy zatrudnienie jest elastyczne, czy nieelastyczne oraz jaka jest skala jego elastyczności, praktycznie jest niemożliwa do racjonalnej weryfikacji”.
I najważniejsza konkluzja, którą należy wypisać złotą czcionką na pierwszej stronie Kodeksu pracy. Przepisy prawa pracy nie są więc instrumentem mającym wpływ na ogólny poziom bezrobocia. O istocie prawa pracy decydują normy ochronne wyrównujące dysproporcje w faktycznym układzie sił między pracownikiem i pracodawcą.
Dr Magdalena Rycak jest Prodziekanem Wydziału Prawa i Administracji ds. Kierunku Administracji Uczelni Łazarskiego w Warszawie oraz Zastępca Sędziego Trybunału Administracyjnego przy Radzie Europy.
Całą opinię dr Magdaleny Rycak można przeczytać w dziale Ekspertyzy i opinie
Obecne przepisy Kodeksu pracy o czasie pracy oderwane od realiów
18 kwietnia, 2013
Wydłużenie okresów rozliczeniowych, wprowadzenie ruchomego czasu pracy oraz zmiany dotyczące urlopów wychowawczych – to najważniejsze propozycje nowelizacji Kodeksu pracy, nad którymi trwają prace w Sejmie. Eksperci mówią, że zmiany są niezbędne, bo obecne przepisy nie odpowiadają sytuacji na rynku. Związkowcy protestują, obawiając się wykorzystywania przez pracodawców i pogorszenia warunków pracy.
Według agencji pracy tymczasowej Randstad coraz więcej Polaków obawia się utraty pracy – mówią tak przede wszystkim osoby młode, pomiędzy 18. a 30. rokiem życia. W ciągu ostatnich 6 miesięcy 17 proc. respondentów zmieniło pracę. I to wcale nie z własnej inicjatywy.
– Obecnie to decyzja pracodawcy wymusza na nas szukanie nowego zatrudnienia. Najmocniej odczuły to osoby młode, kolejną liczną grupą są osoby powyżej 55. roku życia – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Agnieszka Bulik, członek zarządu Randstad.
Dlatego konieczne są zmiany w prawie – mówią rządzący i chcą wprowadzania na stałe do Kodeksu pracy wydłużonych okresów rozliczeniowych czasu pracy z obecnych 4 miesięcy do 12 miesięcy. W założeniu ma to umożliwić dostosowanie czasu pracy do potrzeb pracodawcy i aktualnego poziomu zamówień w firmie. Zgodnie z rządowymi propozycjami, pracodawcy będą także mogli wprowadzić ruchomy czas pracy – w praktyce oznacza to, że pracownicy będą mogli jednego dnia zaczynać pracę np. o 8 rano, a kolejnego dnia o 11 rano.
Przeciwko tym rządowym planom protestują związki zawodowe, których zdaniem są to rozwiązania korzystne jedynie dla pracodawców, a ruchomy czas pracy uniemożliwi rodzicom opiekę nad dzieckiem.
– Jest to stawianie sprawy do góry nogami, bo związki zawodowe próbują bronić tych, którzy już są zatrudnieni, ale niekoniecznie będą. Następuje utrata pracy wśród kolejnych osób, ale blokuje się też wejście na rynek pracy kolejnym osobom, bo pracodawcy mając takie, a nie inne zobowiązania z Kodeksu pracy dwa razy się zastanowią, zanim zaoferują zatrudnienie nowym pracownikom – uważa Agnieszka Bulik.
Szczególnie na stałe umowy na czas nieokreślony, które wiążą się z określonymi obowiązkami i ograniczeniami dla pracodawców, a dodatkowo oznaczają dla nich znaczne obciążenia finansowe.
– Jest im trudno oferować tego typu zatrudnienie w obecnych niepewnych czasach – wyjaśnia Bulik.
Przykładem archaiczności obecnego kodeksu są przepisy o pracy na odległość.
– Obecne przepisy Kodeksu pracy umożliwiają pracę w domu w formie telepracy, ale jest to obwarowane spełnieniem wymogów BHP. W praktyce jest to niemożliwe do zrealizowania. W rezultacie pracodawca albo przymyka na to oko i umawia się z pracownikiem, że częściowo praca będzie wykonywana z domu, albo się nie godzi na pracę w formie telepracy, bo zwyczajnie nie chce mieć dodatkowego obowiązku czy utrudnień związanych z faktem, że na taką pracę w domu zezwala – tłumaczy Agnieszka Bulik.
Zmiany w urlopach wychowawczych i macierzyńskich
Obecnie w Sejmie trwają też prace nad poselskim projektem zmian w Kodeksie pracy, który ma na celu wydłużenie urlopu ojcowskiego z obowiązujących obecnie dwóch do ośmiu tygodni. Projekt nowelizacji przewiduje, że urlop ojcowski będzie mógł być przez pracownika-ojca podzielony na dwie części, przy czym jedna z części nie będzie mogła być krótsza niż 2 tygodnie.
Z kolei Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej pracuje nad zmianami w Kodeksie pracy w zakresie urlopów macierzyńskich. Rząd chce wydłużyć od 1 września br. urlop macierzyński do roku. Przepisy mają objąć tylko rodziców dzieci urodzonych po 1 września br., jak również osoby, które będą wtedy na urlopach – nowe przepisy mają objąć rodziców dzieci urodzonych po 17 marca. Przeciwko temu protestują rodzice dzieci urodzonych przed tą datą, czyli w okresie od 1 stycznia 2013 r. do 17 marca 2013 r. (chodzi o tzw. matki pierwszego kwartału), którzy chcą, aby propozycje rządu umożliwiały także im skorzystanie z dłuższego urlopu macierzyńskiego.
Parlament pracuje też nad rządowym projektem nowelizacji Kodeksu pracy, która dotyczy zmian w urlopie wychowawczym. Rodzice lub opiekunowie dziecka będą mogli jednocześnie korzystać z urlopu wychowawczego przez okres nieprzekraczający 4 miesięcy (obecnie jest to 3 miesiące). Urlop ten będzie mógł być wykorzystany najwyżej w 5 częściach (obecnie jest to najwyżej 4 części). Jego wymiar całkowity pozostaje bez zmian – to maksymalnie 36 miesięcy.
Źródło: wp.pl
Prof. Jerzy Wratny: Pracodawcy będą bardziej eksploatować pracowników
17 kwietnia, 2013
Pracodawcy liczą na większe uelastycznienie kodeksu pracy niż to proponowane przez rząd. Projekt rządowy przewiduje wydłużenie do 12 miesięcy okresu rozliczeniowego i wprowadzenie ruchomego czasu pracy. Projekt autorstwa posłów PO zawiera między innymi propozycje wielokrotnego wydłużenia przerwy nie wliczanej do czasu pracy oraz obniżenia stawki wynagrodzenia za nadgodziny.
Profesor Jerzy Wratny z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych ocenił w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową, że tak rewolucyjne zmiany, jakie proponują posłowie Platformy, zamiast pomóc rynkowi pracy, tylko mu zaszkodzą. Jak dodał, badania wielokrotnie wskazywały, że obniżanie standardu uprawnień pracowniczych ma niewielki wpływ na ograniczenie bezrobocia. Profesor Wratny uważa, że obniżenie dopłat za godziny nadliczbowe może nawet zaszkodzić rynkowi pracy. Pracodawcy będą bowiem bardziej eksploatować pracowników już zatrudnionych, kosztem zatrudniania nowych ludzi.
Bogusława Nowak-Turowiecka ze Związku Rzemiosła Polskiego mówi natomiast IAR, że jeśli pracodawcy będzie lepiej to i pracowników zatrudni więcej.
Wiceminister pracy Jacek Męcina powiedział IAR, że ostatecznie zmiany w kodeksie pracy będą zawierały najlepsze rozwiązania z obu projektów. Dodał, że w dzisiejszych czasach najważniejsze jest tworzenie nowych i utrzymanie już istniejących miejsc pracy.
Źródło: Rewolucyjne zmiany w kodeksie zaszkodzą rynkowi pracy?
Notatka z posiedzenia Podkomisji Stałej do spraw nowelizacji Kodeksu pracy oraz Kodeksu Postępowania Administracyjnego w dniu 22 marca 2013 roku
16 kwietnia, 2013
Puławy, dnia 23.03.2013
Notatka z posiedzenia Podkomisji Stałej do spraw nowelizacji Kodeksu pracy oraz Kodeksu Postępowania Administracyjnego w dniu 22 marca 2013 roku.
Przedmiotem obrad Komisji było rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks Pracy oraz ustawy o związkach zawodowych (druk nr 1105) oraz poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy (druk nr 1116). Komisja w głosowaniach, w których pięciu posłów było za, a trzech przeciw, przyjęła zmiany do ustawy Kodeks pracy wprowadzające:
Likwidację definicji doby pracowniczej.
Możliwość stosowania dwunastomiesięcznego okresu rozliczeniowego.
Ruchomy czas pracy na wniosek pracownika lub z woli pracodawcy.
Powyższe zmiany łącznie powodują niemożliwość wyegzekwowania większości norm ochronnych zapisanych w Kodeksie pracy, w szczególności:
normy pięciodniowego tygodnia pracy;
normy ośmiogodzinnego dnia pracy;
szczególnej ochrony kobiet i młodocianych.
Przyjęciu powyższych zmian przeciwni byli przedstawiciele wszystkich trzech organizacji związkowych, przedstawiciele Ministerstwa Pracy oraz Państwowej Inspekcji Pracy. Przeciwko powyższym zmianom głosował również Przewodniczący Podkomisji Stanisław Szwed. Zmiany popierali przedstawiciele organizacji pracodawców.
Moim zdaniem, przyjęcie powyższych zmian cofa nas przed okres dwunastogodzinnego dnia pracy przez sześć dni w tygodniu i jest skandalem bez precedensu w historii stanowienia Prawa pracy w Polsce.
Konieczne jest podjęcie wszelkich działań celem niedopuszczenia do przyjęcia powyższych zmian przez Parlament.
Sławomir Wręga
Rząd rękami posłów chce ograniczyć prawa pracowników. Stawki za nadgodziny będą niższe
15 kwietnia, 2013
Kontrowersyjne i odrzucane przez związki zawodowe rozwiązania przygotowane przez posłów PO mają coraz większe szanse na uchwalenie. Sejmowa podkomisja ds. nowelizacji kodeksu pracy zajmuje się dwoma propozycjami zmian w przepisach o czasie pracy autorstwa resortu i posła PO Adama Szejnfelda. Powstanie z nich jeden projekt ustawy.
Aprobatę posłów zyskało m.in. rozwiązanie, które pozwala na wielokrotne wydłużanie przerwy niewliczanej do czasu pracy. Dziś może ona wynosić maksymalnie 60 minut. Przyjęto też przepisy otwierające furtkę do szerokiego stosowania w firmach przerywanego czasu pracy. Będzie można go wprowadzać nie tylko – jak obecnie – na podstawie układu zbiorowego, lecz także w drodze porozumienia ze związkami zawodowymi lub przedstawicielami pracowników.
Z kolei na najbliższym posiedzeniu podkomisji posłowie zdecydują m.in., czy obniżyć o 20 pkt proc. wysokość dodatku za pracę w nadgodzinach. Wszystkie te zmiany są łączone z rządowymi propozycjami, choć w przeciwieństwie do nich nie były uzgadniane z partnerami społecznymi.
– Nie dziwi nas to, że PO tylnymi drzwiami, bez jakichkolwiek konsultacji, forsuje bardzo kontrowersyjne rozwiązania, które są niezgodne z dyrektywą o czasie pracy. Przeciwko temu protestowaliśmy w czasie strajku ostrzegawczego na Śląsku. Poselski projekt pokazuje prawdziwe intencje rządzących – uważa Henryk Nakonieczny, członek Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.
Związki zawodowe alarmują, że np. możliwość wydłużenia niepłatnej przerwy to de facto ukryta forma wprowadzenia przerywanego czasu pracy, bardzo opłacalna dla pracodawcy. Firma nie musi bowiem w tej sytuacji płacić np. za czas przerwy połowy wynagrodzenia przestojowego.
Pomysły uzyskały już poklask pracodawców.
– To korzystne rozwiązanie zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorstw, bo system przerywanego czasu pracy jest obecnie mało rozpowszechniony. Jego otwarcie może dać nowe możliwości zatrudnienia – uzasadnia Grażyna Spytek-Bandurska z PKPP Lewiatan.
Pomysłodawcą projektu PO jest Adam Szejnfeld. Nie po raz pierwszy próbuje on wprowadzić do kodeksu pracy kontrowersyjne rozwiązania. W czasie gdy był wiceministrem gospodarki, proponował przepisy dotyczące zmniejszenia ochrony stosunku pracy. Wtedy propozycje przepadły na wstępnym etapie prac w resorcie. Tym razem wprowadzenie firmowanych przez niego zmian jest bardziej prawdopodobne.
Co prawda do odrzucenia jego projektu w I czytaniu w Sejmie zabrakło jednego głosu, ale w podkomisji na razie wszystkie propozycje znajdują poparcie większości posłów, nawet gdy krytykują je Państwowa Inspekcja Pracy czy strona społeczna.
– Trudno ocenić, jaki będzie ostateczny kształt rozwiązań rekomendowanych przez komisję. Dotychczas nie ma stanowiska rządu i nie spodziewam się go. Taka bierność to przyzwolenie na wprowadzanie rozwiązań, które w sposób niekorzystny dla pracowników określą zasady organizacji czasu pracy. Kluczowe znaczenie dla treści projektu będzie miało stanowisko PSL – uważa Stanisław Szwed, poseł PiS, przewodniczący podkomisji stałej ds. nowelizacji kodeksu pracy.
W trakcie debaty nad projektem krytycznie o jego zawartości wypowiadał się w imieniu klubu PSL marszałek Józef Zych. Kilku posłów tego ugrupowania głosowało za jego odrzuceniem. Nie wiadomo jednak, jak ludowcy zachowają się teraz.
– Liczymy, że strona rządowa zreflektuje się i wymusi na posłach respektowanie ustaleń z komisji trójstronnej. Systemy czasu pracy miały być dopiero przedmiotem rozmów ze związkami i z pracodawcami. Prace w Sejmie podważają zaufanie i wiarę w ich sens – podkreśla Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, resort pracy rozmawiał z posłem Adamem Szejnfeldem na temat ograniczenia zakresu proponowanych zmian. W przyszłym tygodniu na kolejnym posiedzeniu podkomisji okaże się, z jakim skutkiem.
Etap legislacyjny
Projekt czeka na drugie czytanie w Sejmie
Autor: Tomasz Zalewski;