To koniec pewnej epoki. Elektrownia Dolna Odra zamknęła ostatnie bloki węglowe
31 sierpnia, 2026
Magazyn Zmiany, sierpień
Dziś, 31 sierpnia 2026 r., zakończyła się eksploatacja dwóch ostatnich bloków węglowych Elektrowni Dolna Odra w Nowym Czarnowie koło Gryfina. To koniec produkcji energii elektrycznej z wykorzystaniem węgla w tym zakładzie. – W ostatnich dniach pożegnaliśmy wielu naszych kolegów, którzy po wielu latach pracy zostali zmuszeni do odejścia, do zmiany fachu i nikt z nich nie cieszył się wypłaconego odszkodowania czy przejścia na urlop energetyczny – komentuje Krzysztof Błajszczak, wiceprzewodniczący MZZPRC w ZEDO.
Budowę Elektrowni Dolna Odra rozpoczęto w 1970 r. Pierwszy blok został uruchomiony w 1974 r., a kolejne jednostki oddawano do eksploatacji w następnych latach. Elektrownia osiągnęła docelową konfigurację w 1977 r. i przez kolejne dekady była jednym z ważnych zakładów energetycznych w północno-zachodniej Polsce.
Dolna Odra dysponowała czterema blokami węglowymi o mocy 225 MW każdy. Proces ich wyłączania prowadzono etapami. Dwa bloki zakończyły pracę z końcem 2025 r., natomiast dwa ostatnie zostały wyłączone na koniec sierpnia. Wygaszanie produkcji wiąże się ze zmianą poziomu zatrudnienia. Przed rozpoczęciem procesu w Elektrowni Dolna Odra pracowało ponad 700 osób, na koniec 2026 r. ma zostać ograniczone do 138 pracowników. Załoga może skorzystać z Programu Dobrowolnych Odejść.
Komentuje Krzysztof Błajszczak, wiceprzewodniczący MZZPRC w ZEDO
W dniu 31.08.2026 roku zakończyła produkcję energii elektrycznej dla Krajowego Systemu Energetycznego Elektrownia Dolna Odra w Nowym Czarnowie koło Gryfina. Wielu jej pracowników było członkami MZZPRC w Zespole Elektrowni Dolna Odra, wielu było założycielami OZZPRC. To tu powstały jedne z pierwszych zrzeszone w Porozumieniu Związków Zawodowych Pracowników Ruchu Ciągłego Energetyki związki PRC. Stąd wywodził się jeden z wiceprzewodniczących pierwszych władz Porozumienia Związków Zawodowych PRC Zenon Jodko. To z Dolnej Odry wywodzili się Wojciech Kasicki – wieloletni członek komisji rewizyjnej OZZPRC oraz prowadzący zjazdy OZZPRC, to stąd wywodził się wieloletni przewodniczący OZZPRC Roman Michalski.
Dziś kominy Dolnej Odry już nie dymią, kotły nie spalają polskiego węgla, turbiny nie obracają generatorów by zasilić w prąd nasze domy. W ostatnich dniach pożegnaliśmy wielu naszych kolegów, którzy po wielu latach pracy zostali zmuszeni do odejścia, do zmiany fachu i nikt z nich nie cieszył się wypłaconego odszkodowania czy przejścia na urlop energetyczny. Każdy zadawał pytanie jak można likwidować taki zakład. Życzymy im powodzenia a wszystkim elektrowniom konwencjonalnym, które jeszcze pracują, by nie spotkał ich w najbliższych latach los Dolnej Odry.
Kozienice na rozdrożu: Co dalej po węglu? [WYWIAD]
14 stycznia, 2025
Magazyn Zmiany, styczeń/01
Decyzja o przyspieszeniu procesu dekarbonizacji postawiła Kozienice w obliczu rewolucji gospodarczej. Jak wygląda przyszłość regionu, który przez dekady opierał się na energetyce węglowej? Te pytania zadajemy burmistrzowi Mariuszowi Prawdzie
Proces dekarbonizacji wydaje się nieunikniony, ale czy – z Pana punktu widzenia – lokalne społeczności, np. ta w Kozienicach, są na to gotowe?
Od wielu lat mieliśmy świadomość wieku naszej elektrowni oraz poszczególnych bloków energetycznych. Zapewniano nas jednak, że przyszłością Elektrowni Kozienice, a tym samym solidnym filarem gospodarki regionu, będzie nowy blok węglowy o mocy 1000 MW, wybudowany w 2017 roku, oraz planowane bloki gazowe. Zapewniano nas także, że proces transformacji będzie rozłożony na wiele lat, co miało chronić region przed gwałtownymi zmianami w najbliższym czasie. Kozienice nie zostały jednak uwzględnione w Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który ma wspierać regiony związane z węglem i energetyką węglową, mimo że z jego środków korzystają inne obszary, takie jak Śląsk czy województwo łódzkie.
Pierwsze niepokojące informacje co do tempa transformacji zaczęły do nas docierać w połowie zeszłego roku. Mimo licznych spotkań z przedstawicielami rządu odpowiedzialnymi za politykę energetyczną oraz władzami ENEA, jedyne, co słyszeliśmy, to zapowiedzi szybszych, niż pierwotnie zakładano, zmian, ale bez podania konkretnych dat i szczegółowych planów.
Dopiero pod koniec roku ENEA oficjalnie ogłosiła decyzję o wyłączeniu 8 bloków węglowych już w 2028 roku. Było to dla nas całkowitym zaskoczeniem, ponieważ wcześniejsze plany ENEA zakładały stopniowe wyłączanie dwóch bloków rocznie, począwszy od 2030 roku. Oczywiście region nie jest przygotowany na tak gwałtowne zmiany. Jak mógłby być, skoro jeszcze na początku grudnia proces odchodzenia od węgla miał wyglądać zupełnie inaczej?
Jakie są największe obawy mieszkańców, a jakie – samorządowców?
Mieszkańcy Kozienic żyją w obawie o swoją przyszłość, a zagrożenie to dotyczy nie tylko osób bezpośrednio zatrudnionych w elektrowni. Elektrownia stanowi podstawę gospodarki całego regionu – sklepy, punkty usługowe i lokalne przedsiębiorstwa w dużej mierze obsługują pracowników elektrowni oraz firmy z nią współpracujące. Gwałtowne zamknięcie elektrowni grozi załamaniem gospodarczym regionu, przypominającym dramatyczne skutki upadku gospodarczego Wałbrzycha po zamknięciu tamtejszych kopalń węgla kamiennego w latach 90.
Nasze obawy jako samorządowców są równie uzasadnione, ponieważ także jesteśmy częścią tej społeczności – nasi przyjaciele, sąsiedzi czy członkowie rodzin często pracują w elektrowni. Rozumiemy zatem niepokoje mieszkańców i uznajemy za nasz priorytet uzyskanie kompleksowego wsparcia rządowego, które pomoże regionowi przetrwać tę trudną transformację.
Bezrobocie – to tylko jeden z możliwych, czarnych scenariuszy. Jakie są inne?
Bezrobocie będzie pierwszym i najbardziej widocznym skutkiem zamknięcia elektrowni. Dotknie ono nie tylko jej pracowników, ale także firmy kooperujące oraz lokalnych przedsiębiorców świadczących usługi na rzecz pracowników elektrowni i całego regionu.
Skutki bezrobocia wywołają lawinę kolejnych problemów, takich jak depopulacja, zapaść funkcji społeczno-ekonomicznych miasta oraz załamanie sytuacji finansowej samorządu. W konsekwencji Kozienice mogą utracić możliwość utrzymania dotychczasowego poziomu usług publicznych, w tym oferty kulturalnej, bezpłatnych zajęć sportowych dla dzieci i innych inicjatyw, które dziś stanowią integralną część życia lokalnej społeczności.
Czy macie jakiekolwiek wsparcie ze strony rządu?
Otrzymaliśmy deklaracje wsparcia, jednak na ten moment brakuje konkretnych rozwiązań, ponieważ sytuacja jest nowa. Do niedawna zakładano stopniowy przebieg transformacji, podczas gdy według aktualnych planów ma ona być przeprowadzona w sposób gwałtowny.
Oczywiście taka perspektywa budzi nasz sprzeciw, wolelibyśmy, aby transformacja miała bardziej przewidywalny i stopniowy charakter. Niestety, nie mamy na to bezpośredniego wpływu – decyzje w tej sprawie należą do rządu i ENEA. W obecnych okolicznościach oczekujemy od rządu większego wsparcia, dostosowanego do tempa przyspieszonej transformacji.
Pomoc powinna mieć charakter kompleksowy. Kluczowym elementem jest wsparcie w tworzeniu atrakcyjnych terenów inwestycyjnych na obszarze naszej gminy, co pozwoliłoby przyciągnąć nowych inwestorów.
W obecnym trudnym klimacie dla europejskiego przemysłu, gdzie liczba anulowanych inwestycji przewyższa liczbę nowych projektów, samo wskazanie gruntów pod inwestycje nie wystarczy. Konieczne są również środki na ich uzbrojenie, aby uczynić je atrakcyjnymi dla inwestorów. Bez tego istnieje ryzyko, że nieliczne planowane inwestycje trafią do innych krajów, takich jak Czechy czy Słowacja, albo jeszcze bardziej prawdopodobne – do Azji. Po przygotowaniu terenów inwestycyjnych kluczowe będzie ich promowanie przez rząd i wyspecjalizowane instytucje, takie jak Agencja Rozwoju Przemysłu czy Polska Agencja Inwestycji i Handlu, wśród potencjalnych inwestorów. Takie działania przyniosą korzyści nie tylko Kozienicom i mieszkańcom naszego regionu, ale również całej krajowej gospodarce.
Istotnym aspektem jest poprawa połączeń drogowych Kozienic z siecią autostrad i dróg szybkiego ruchu, co ma ogromne znaczenie dla inwestorów rozważających lokalizację swoich projektów w naszym regionie. Równie ważne jest wsparcie dla pracowników elektrowni, którzy będą musieli zdobyć nowe umiejętności i kwalifikacje, aby odnaleźć się na zmieniającym się rynku pracy.
Apelujemy także o pilne podjęcie od dawna odkładanej decyzji o budowie bloków gazowych w Kozienicach, co mogłoby zapewnić stabilizację energetyczną i dać regionowi niezbędny czas na przygotowanie się do transformacji.
Jakie są największe wyzwania, przed którymi stoi miasto w związku z dekarbonizacją?
Mówiąc wprost, naszym priorytetem jest przetrwanie i uniknięcie losu wielu miast przemysłowych, które boleśnie odczuły skutki transformacji gospodarczej lat 90. Takie doświadczenia pokazały, jak dramatyczne konsekwencje może mieć brak wsparcia w obliczu gwałtownych zmian.
Aby tego uniknąć, kluczowe jest pozyskanie inwestorów, którzy stworzą nowe miejsca pracy, równoważne pod względem liczby i jakości do tych, które mogą zostać utracone w wyniku transformacji energetycznej.
Jak widzi Pan przyszłość Kozienic w kontekście transformacji energetycznej?
Przed nami dwie potencjalne ścieżki rozwoju. Pierwsza, czarny scenariusz, zakłada pozostawienie Kozienic samym sobie. Tego obrazu nie trzeba nawet rozwijać, bo Polska zna go z wielu miejsc, które zostały dotknięte upadkiem przemysłu.
Druga droga, na której realizację pracuję każdego dnia jako burmistrz Kozienic, to wizja miasta, które pozostaje dobrym miejscem do życia. Miasta z solidnymi miejscami pracy, niskim bezrobociem, rozwiniętą ofertą kulturalno-społeczną, położonego w malowniczym otoczeniu Puszczy Kozienickiej i Wisły, a jednocześnie korzystającego z bliskiego położenia względem Warszawy. Takie usytuowanie daje Kozienicom wyjątkowy potencjał do rozwoju.
Jednak aby ta wizja stała się rzeczywistością, potrzebujemy konkretnego wsparcia ze strony rządu. Jako samorząd robimy wszystko, co w naszej mocy, ale tylko współpraca i odpowiednie działania na szczeblu krajowym mogą zapewnić sukces tej transformacji. Dlatego nieustannie zabiegam o wsparcie, które pozwoli nam zrealizować tę ambitną, ale osiągalną wizję przyszłości Kozienic.
Polityk obozu rządzącego: „Polska węglem stoi. Zwiększamy wydobycie”
27 czerwca, 2022
Magazyn Zmiany, czerwiec/07
Zielona transformacja pod znakiem zapytania? Politycy obozu rządzącego coraz częściej wspominają publicznie o zmianie priorytetów polityki energetycznej. Poseł Marek Suski z PiS mówił ostatnio, że Polska węglem stoi i wydobycie będzie zwiększane. „Będziemy zużywać pewne surowce energetyczne, które do tej pory nie były używane” – dodawał w rozmowie z TVP Info.Obszerne cytaty przytacza Polska Agencja Prasowa.
Suski krytykował politykę energetyczną UE. „Od wielu lat polski rząd, przynajmniej rząd PiS, mówi o tym, że polityka Unii Europejskiej (UE) pod dyktando Niemiec doprowadzi do katastrofy” (…) I właśnie dzisiaj jesteśmy w sytuacji katastrofy, kompletnego bankructwa polityki lewicowej (…) nawet dzisiaj, kiedy Putin zakręca gaz, kiedy odłączane są źródła energii rosyjskiej, słyszymy, że rozwiązaniem jest tak naprawdę budowanie energetyki odnawialnej, która w podstawie nie daje stabilności systemu” – mówił poseł.
Przedstawiciel PiS dodawał, przywołując przykład Turowa, że unijna polityka jest „polityką absurdalną, która miała zmierzać do uzależnienia m.in. polskiej gospodarki od energii dostarczanej przez Niemcy – energii pochodzącej z rosyjskich źródeł”. Wyjaśniał, że Polska stoi węglem, którego – na skutek ustaleń na szczeblu Brukseli – nie możemy wydobywać tyle, ile wcześniej, co, zdaniem Suskiego, jest „pewnym paradoksem”.
„Będziemy sprowadzać węgiel – no chyba, że nam UE zabroni, bo to wariactwo tam jest nieprzewidywalne – będziemy sprowadzać węgiel z zagranicy – z innych kierunków, niż z Rosji. Będziemy zwiększać nasze wydobycie i też będziemy zużywać pewne surowce energetyczne, które do tej pory nie były używane” – cytuje PAP, dodając, że zdaniem posła PiS plan dekarbonizacji zawalił się dzisiaj w całej Unii i do węgla należy wrócić, bo „nie ma innego wyjścia”.
Jednocześnie Suski wyjaśnił, że będą inwestycje w energie odnawialne. „Jest przygotowywany w tej chwili duży projekt budowy paneli fotowoltaicznych w Polsce. Podpisana została teraz umowa z amerykańską firmą na budowę małych instalacji jądrowych na Kongresie 590, który się w ubiegłym tygodniu odbył” (…) Więc polski rząd inwestuje w energetykę odnawialną – tylko tego się nie da zrobić w ciągu jednego roku”.
Sygnały o tym, że technologie oparte na spalaniu węgla nie będą, jak wcześniej zakładano, ograniczane, ale modernizowane i doinwestowywane, płyną także z posiedzeń gremiów zajmujących się transformacją energetyczną kraju.
Agresja Rosji na Ukrainę. Bloki węglowe nie będą wygaszane tak szybko, jak planowano
25 marca, 2022
Magazyn Zmiany, marzec/07
Za nami spotkanie plenarne połączonych zespołów trójstronnych ds. branż energetycznej i węgla brunatnego. Strona rządowa oficjalnie potwierdziła, że rozpoczyna program transformacji energetycznej kraju. Jednocześnie pełnomocnik rządu Piotr Pyzik przyznał, że proces ma się toczyć zgodnie z pierwotnym planem, ale prawdopodobnie zmieni się harmonogram zamykania poszczególnych bloków węglowych.
-W tym momencie nie mówimy jedynie o ich stopniowym wygaszaniu, ale również modernizowaniu, tak by działały dłużej. Co na to Unia Europejska? Zadaliśmy to pytanie, ale nie ma na nie prostych odpowiedzi. Agresja Rosji na Ukrainę zmieniła wszystko i tak naprawdę nie wiadomo, co będzie za moment. Jak argumentują politycy, a my ten punkt widzenia podzielamy, trudno teraz przewidywać co się wydarzy, trudno też – w obecnej sytuacji geopolitycznej – uzależniać się od gazu, to byłoby bardzo nieodpowiedzialne – mówi Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC.
Co ważne, termin podpisania umowy społecznej się nie zmienia – dokument zabezpieczający pracowników ma być gotowy do końca czerwca, a NABE zostać powołana do końca grudnia tego roku.
Oznacza to czas wytężonej pracy nad umową społeczną – spotkania mają się od teraz odbywać w formule dwudniowej co dwa tygodnie, albo jednodniowej – co tydzień.
Podczas posiedzenia plenarnego uczestnicy podsumowali stan dotychczasowych prac, które miały się toczyć w trzech podzespołach. Efektywnie pracował jedynie zespół roboczy numer jeden, zajmujący się prawem pracy. – Umówiliśmy się, że w tym gronie spotkamy się jeszcze jeden-dwa razy – by dokończyć to, co już zaczęliśmy. Z kolei zespoły nr dwa i trzy połączą się i będą pracować razem – dodaje Krzysztof Kisielewski.
Zespół numer 1 spotka się 30-31 marca, zespoły 2 i 3 – w dniach 13-14 kwietnia.
Polska Agencja Prasowa o „kroku na przód”. Strona społeczna zaskoczona
12 lutego, 2022
Magazyn Zmiany, luty/02
„Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przyjął program transformacji energetyki, zakładający m.in. wydzielenie aktywów węglowych – poinformował rzecznik Ministerstwa Aktywów Państwowych Karol Manys. Projektem ma się teraz zająć Komitet Stały RM” – komunikat takiej treści opublikowała Polska Agencja Prasowa. Związkowcy nie kryją zdumienia.
Nie wiadomo do końca, kto zasiada w Komitecie ani jakie są jego kompetencje; po wojnie KERM był wielokrotnie powoływany i rozwiązywany, ale o jego działalności w ostatnich latach próżno szukać jakichkolwiek wzmianek; dopiero lektura stron rządowych daje odpowiedź na pytanie, dlaczego tak jest – otóż zarządzenie ws. Komitetu datowane jest na 31 grudnia 2021 roku. Można w nim przeczytać, że „Do zadań Komitetu należy zapewnienie koordynacji przygotowań, działań oraz sprawnego podejmowania decyzji w sprawach dotyczących gospodarki, finansów publicznych, rozwoju kraju lub w sprawach o przewidywanych skutkach finansowych w wysokości przekraczającej 500 mln zł rocznie oraz rekomendowanie Radzie Ministrów lub Prezesowi Rady Ministrów propozycji w tym zakresie”.
Krzysztof Kisielewski, zaangażowany od samego początku w tworzenie umowy społecznej dla branży energetycznej podkreśla, że strona społeczna wielokrotnie wzywała rząd do przedstawienia faktów dotyczących programu transformacji energetycznej kraju. – Nigdy nie dostaliśmy na nie odpowiedzi, z wielkim zaskoczeniem przeczytaliśmy więc, że rząd „zrobił krok ku wydzieleniu aktywów”. Czekamy na oficjalne wiadomości od osób bezpośrednio zaangażowanych w proces transformacji, przypominając jednocześnie, że nie ma naszej zgody na żadne zmiany bez wcześniejszego podpisania umowy społecznej – podkreśla przewodniczący OZZZPRC.
Czas goni. Proces wydzielania aktywów ma, według zapowiedzi rządu, zakończyć się do końca tego roku. Konsolidacja spółek energetycznych ma dokonać się pod szyldem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, które zostanie przekształcona w NABE – Narodową Agencję Bezpieczeństwa Energetycznego. Taki podmiot musi notyfikować Komisja Europejska.
Energetyka i węgiel brunatny. „Do czasu podpisania umowy, chcemy utrzymania status quo”
29 czerwca, 2021
Magazyn Zmiany/09
Działacze związkowi z połączonych zespołów trójstronnych ds. branży energetycznej i węgla brunatnego spotkała się 24 czerwca, by omówić szczegóły umowy społecznej, która ma zostać niebawem zawarta z rządem i pracodawcami.
Ustalono regulamin Związkowego Zespołu Koordynacyjno – Negocjacyjnego Stron Społecznych Trójstronnych Zespołów ds. Branż Energetycznej oraz ds. Branży Węgla Brunatnego, który stanowi reprezentację praw i interesów zbiorowych pracowników zatrudnionych w koncernach, liniach biznesowych / spółkach wytwarzania, dystrybucji, sprzedaży i obrotu energią elektryczną oraz branży węgla brunatnego.
-Zespół najpierw ma porozumieć się w sprawie zasad współpracy partnerów społecznych, a później – wypracować gwarancje dla zatrudnionych w szeroko pojętych branżach energetycznej oraz węgla brunatnego – wyjaśnia Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC i współprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ds. Branży Energetycznej.
Działacze, przed rozpoczęciem negocjacji ws. umowy społecznej, chcą podpisać Porozumienie konstytucyjnych Partnerów Społecznych, które porządkuje najważniejsze kwestie i wstrzymuje toczący się aktualnie w wielu miejscach proces restrukturyzacji.
-Nie wyobrażamy sobie rozpoczęcia rozmów bez gwarancji, że status quo zostanie zachowane. Chcemy, by pracodawcy, najpóźniej do 15 lipca, wycofali się z wypowiedzeń układów zbiorowych. Żądamy też, by przestrzegali obowiązujących przepisów prawa. Takie porozumienie będzie dobrym rozpoczęciem rozmów nad umową społeczną. Chcemy mieć pewność, że do jej podpisania nic w naszych firmach się nie zmieni – dodaje Krzysztof Kisielewski.
30 czerwca regulamin został podpisany w Warszawie.
Zostaliśmy z niczym, stąd tyle emocji
25 kwietnia, 2021
Magazyn Zmiany, kwiecień/03
Przez to, że zostaliśmy pozbawieni złudzeń, niepokój wzrasta i pojawia się coraz więcej pytań, na które brak odpowiedzi – mówi o NABE i koncepcji transformacji Krzysztof Kisielewski, przewodniczący OZZZPRC i współprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ds. Branży Energetycznej
Jest ogromny bałagan informacyjny – mamy wrażenie, że niektóre kwestie są celowo pomijane w dyskursie publicznym, a inne nadmiernie eksponowane. Z naszego punktu widzenia najistotniejsza jest niepewność, którą czują pracownicy. Mówi się o konsultacjach społecznych, ale wciąż brakuje konkretów, kiedy i czy w ogóle do nich dojdzie. Bez zabezpieczeń, niezależnie od tego, jak cudowne wizje będą roztaczane, transformacja będzie warta tyle, co nic. Potrzebujemy dobrej umowy społecznej – umowy stanowiącej źródło prawa pracy – podpartej ustawowymi uregulowaniami. Mówiliśmy o tym panu Soboniowi, powołując się na przykład górników, ale minister wyraźnie dawał sygnały, że on takiej potrzeby nie widzi.
Niewiele wiemy o NABE. Jaką ta spółka ma perspektywę na przyszłość? Po 2025 roku większość aktywów, które mają tam trafić, stanie się nieopłacalna. Do tego dochodzi szaleństwo związane z opłatami za emisję CO2, które są skandalem na skalę światową. Ceny tak wywindowały, że przewyższają cenę paliwa; prawa do emisji CO2 to towar giełdowy – ani nie możemy nad nimi w żaden sposób panować, ani na ich podstawie szacować biznesu. Jeżeli cena wzrośnie o kolejne 50 czy 7o procent, będzie to zupełny koniec. Dlatego trzeba zadbać o finansowanie działalności spółki i zapieczenie pracowników przed widmem utraty pracy.
Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją – nie mamy ani pieniędzy, ani technologii, a bierzemy się za rewolucję w tak ważnej i strategicznej dla całego państwa branży. To oczywiście kwestia odgórnie sterownej polityki i nakręcania koniunktury na wybrane rozwiązania produkowane w innych krajach, za które będzie trzeba słono zapłacić.
Finalnie transformacja niczego dobrego, z ekonomicznego punktu widzenia, nie wniesie – będziemy mieli deficyt mocy i konieczność eksploatacji nierentownych źródeł, co spowoduje kolejne podwyżki cen. A może jednak warto jednak płacić za emisję CO2 i nie robić rewolucji? Czy takie rozwiązanie w rezultacie nie stanie się tańsze?
Jedna rzecz pozbawiła nas złudzeń; do NABE pójdą aktywa, na które jako pracownicy składaliśmy się przez wiele lat. Sfinansowanie elektrowni Nowe Jaworzno kosztowało nas 10 lat wyrzeczeń – godziliśmy się na nie, bo wiedzieliśmy, że potrzebne jest porządne źródło wytwarzania; teraz elektrownia trafi do NABE, a my zostajemy z niczym.
„Czarne” kopalnie nie trafią do Agencji, prawdopodobnie będą inaczej konsolidowane. Ale górnicy mają gwarancje, których nam nikt nie chce dać. W ich umowie wskazane są źródła finansowania – m.in. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, środki ze zrównoważonego rozwoju czy prawa do emisji CO2. Mamy obawy, że transformacja górnictwa pochłonie wszystkie fundusze, które potencjalnie mogłyby posłużyć nam jako zabezpieczenie pracowników. Przez to, że zostaliśmy pozbawieni złudzeń, niepokój wzrasta i pojawia się coraz więcej pytań, na które brak odpowiedzi. Na dziś wygląda to tak, że energetycy nie mają nic – dlatego ten proces podszyty jest tyloma emocjami. Dopóki nie siądziemy do stołu i nie zaczniemy rozmawiać o konkretach, niewiele się zmieni.
My, jako strona społeczna, wciąż pracujemy i się organizujemy – w najbliższych dniach mamy spotkanie dotyczące NABE i wydzielania aktywów węglowych. 12 maja zaplanowane jest spotkanie z rządem, które – mam nadzieję – przyniesie choć kilka odpowiedzi na pytania, które stawiamy sobie od długiego czasu.
To był długo wyczekiwany moment – Ministerstwo Aktywów Państwowych pokazało w połowie kwietnia przedstawicielom strony społecznej projekt transformacji sektora elektroenergetycznego.
Do kancelarii Prezesa Rady Ministrów wpłynął też wniosek o wpisanie do wykazu prac rządu programu dotyczącego projektowanych zmian w branży.
ZOBACZ KONIECZNIE, JAK NASI PRZEDSTAWICIELE KOMENTUJĄ PROJEKT:
Przedstawiciele MAP przypominają, że zgodnie z unijnymi dyrektywami, do 2030 roku ma nastąpić zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. w stosunku do 1990 roku, a także co najmniej 32-proc. udział źródeł odnawialnych w finalnym zużyciu energii, co dla polskiego sektora elektroenergetycznego jest ogromnym wyzwaniem, bo energetyka jest u nas oparta w 70 proc. na węglu.
„W związku z tym Polska musi w najbliższych latach dokonać zasadniczej zmiany systemu a praktycznie wybudować nowy. Chodzi o to, by zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju i móc pokrywać zwiększające się zapotrzebowanie na energię, a jednocześnie opierać się przy tym na krajowych źródłach i chronić obywateli przed drastycznym wzrostem cen” – czytamy w komunikacie MAP.
Kliknij i zobacz prezentację MAP
Wydzielenie aktywów węglowych
Zasadniczą częścią „operacji” ma być wydzielenie aktywów węglowych, czyli elektrowni węglowych Enei, PGE oraz Taurona do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Przedstawiciele ministerstwa tłumaczą, że to koniecznie, by te podmioty, które pozostaną w spółkach, mogły inwestować i starać się o pozyskanie niezbędnego kapitału.
„Banki nie chcą udzielać finansowania podmiotom, które mają w swym portfolio aktywa węglowe” – tłumaczy Jacek Sasin.
Bloki węglowe mają zostać nabyte przez Skarb Państwa. „W związku z nierozerwalnością kompleksów energetycznych zasilanych węglem brunatnym wśród nabywanych aktywów znajdą się również kopalnie węgla brunatnego. Nie będą natomiast nabywane aktywa związane z wydobyciem węgla kamiennego. Przedmiotem wydzielenia nie będą też elektrociepłownie opalane węglem, gdyż planowana jest ich modernizacja w kierunku źródeł nisko i zeroemisyjnych” – tłumaczą autorzy koncepcji.
Aktywa węglowe mają być zintegrowane przez PGE Górnictwo i Energetykę Konwencjonalną, która zacznie działać jako spółka pod nazwą Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego.
Kiedy realizacja
Jak mówi Jacek Sasin, realizacja programu rozpocznie się po przyjęciu przez rząd. Według planów, które zostały przedstawione stronie społecznej, NABE ma zacząć działać w przyszłym roku.
Raport powstał, rozmów dalej brak. „Ogłaszamy pogotowie strajkowe”
28 stycznia, 2021
Magazyn Zmiany, styczeń/07
Rozmowa z Piotrem Serafinem, szefem Sekcji Zakładów Energetycznych w OZZZPRC i przewodniczącym Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w grupie Tauron.
Koniec ubiegłego roku był dla Was pracowity – w grupie Tauron powstał zespół roboczy ds. planowanej transformacji sektora energetycznego, który po kilku intensywnych tygodniach wypracował wielostronicowy raport.
Rzeczywiście, przedstawiciele wszystkich spółek z naszej grupy włożyli ogromy wysiłek, by sformułować, a później zredagować wnioski strony społecznej odnoszącej się do zapowiadanego procesu transformacji sektora energetycznego. Materiał jest obszerny i zawiera niemal gotowy pakiet rozwiązań, o których chcielibyśmy rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za politykę energetyczną kraju. Dokument powstał, bo w listopadzie, a później na początku grudnia, zostaliśmy poproszeni przez ministra Artura Sobonia o wypracowanie swojego stanowiska, ponieważ ministerstwo nie przedstawiło w tym temacie żadnych propozycji. Mimo trudności i uderzającej z dużą mocą drugiej fali pandemii, daliśmy radę, choć był to niezmiernie pracochłonny proces. Owoc swoich prac przedstawiło w formie raportów pięć zespołów roboczych z obszarów dla których wydzielenie tzw. aktywów węglowych z grup energetycznych może skutkować największymi konsekwencjami oraz zespół centralny, który te opracowanie zebrał i przedstawił w raporcie końcowym TAURON. Dla nas niezwykle istotną sprawą było w tym czasie wyartykułowanie postulatów pracowników dotyczące stabilizacji zatrudnienia oraz ugruntowanie pozycji Grupy TAURON na rynku energetycznym w Polsce. Swoją ciężką pracą i wieloma spotkaniami w tym wyjątkowym, świąteczno-noworocznym czasie, daliśmy dowód i szansę na to, aby postulaty pracownicze traktować z należytą powagą i zrozumieniem, w przeciwnym razie dojdzie do eskalacji protestów społecznych. Dobitnie wybrzmiało hasło: „ NIC O ENERGETYCE BEZ ENERGETYKÓW”
Raport zawiera kilkanaście postulatów z różnych sfer – dotyczących spraw pracowniczych, ale i m.in. relacji biznesowych. Które z wniosków są najważniejsze?
Cały dokument jest dla nas niezwykle istotny i ważny – to szeroki wachlarz oczekiwań społecznych, które zapewnią bezpieczeństwo funkcjonowania naszej firmy, która działa nieomalże na całym południowym obszarze Polski. Tauron Polska Energia to konglomerat – poszczególne spółki zajmują się ciepłownictwem, obrotem, obsługą klienta, pomiarami, wytwarzaniem energii a także wydobyciem węgla. Wszystkie te obszary działalności grupy są ze sobą ściśle powiązanie i muszą się uzupełniać. Kondycja poszczególnych spółek przekłada się przecież na bezpieczeństwo i poziom zatrudnienia w całej grupie. Można więc śmiało postawić tezę, że dla pracowników naszej grupy energetycznej ten raport staje się kluczowym dokumentem i jest drogowskazem do działań dla KP-S Tauron jako zbiór głównych celów, które należy realizować lub przynajmniej do nich dążyć. Zwracam również uwagę na fakt dostrzeżenia i podkreślenia w tym materiale przez stronę społeczną (KP-S) aspektów tzw otoczenia biznesowego, czyli lokalne rynki pracy. Skutkami brawurowej i nieprzemyślanej transformacji sektora energetycznego – czyli działań na zasadzie „tak mi się wydaje”, objęci zostaną nie tylko pracownicy i ich rodziny, ale również rzesza pracowników firm kooperujących z energetyką. Jakakolwiek alokacja podmiotów energetyki z dotychczasowych lokalizacji spowoduje wg nas powstanie obszarów biedy, ubóstwa, wykluczenia i degrengolady naszych „małych ojczyzn”: gmin, powiatów, i województw, dla których energetyka stanowi największego pracodawcę. Nie chcemy stać się kolejną enklawą zmarnotrawionego potencjału i doświadczenia rodem z czasów likwidacji PGR-ów czy obszaru regionu wałbrzyskiego.
Dokument został już opracowany. Co teraz?
13 stycznia br. raport przekazaliśmy na ręce Artura Sobonia, który jest pełnomocnikiem rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego. Przy przekazywaniu dokumentu wytłumaczyliśmy wszystkie postulaty – by nie było żadnych wątpliwości, jak je czytać i interpretować. Padły słowa uznania, że to nieomalże gotowy materiał do analiz i dyskusji o dalszej polityce energetycznej Polski. Podkreśliliśmy również, że nie zabraknie nam determinacji i konsekwencji w działaniach, aby te postulaty zostały uwzględnione. Domagamy się w imieniu pracowników TAURON, aby uczestniczyć w dalszym ciągu prac nad programem rządowym dotyczącym procesu transformacji. Jesteśmy przekonani co do faktu, iż większość naszych postulatów pokrywa się z obawami pracowników również z pozostałych grup energetycznych, dlatego deklarujemy chęć bliskiej współpracy. Ważnym i wartym podkreślenia argumentem jest również decyzja przyjęcia przez Naszą Centralę – OZZZPRC – uchwałę popierającą działalność Komitetów Protestacyjno-Strajkowych w Energetyce! To bardzo ważne!
Był jakiś odzew?
Bardzo mocno liczyliśmy, że prace niemal z miejsca nabiorą rozpędu i zaczniemy współuczestniczyć w pracach nad transformacją, o co walczymy przecież od miesięcy. Co nas upoważniało do takiego myślenia? Przede wszystkim to, że okazaliśmy determinację i na prośbę ministra przygotowaliśmy pełen merytorycznych uwag dokument. Niestety, harmonogram i daty kolejnych powoływanych przez rząd spotkań, które opisują media, wskazują, że nic się nie zmieniło i nadal jesteśmy pomijani w tej debacie. Jest więc rozgoryczenie, tym bardziej, że z wielu stron docierają sygnały, że proces wydzielania aktywów węglowych ma być szybki. To oczywiście budzi frustrację i ogromny niepokój, bo stoi w jawnej sprzeczności z naszymi postulatami. Wszystko to sprawia, że Komitet Protestacyjno-Strajkowy grupy Tauron podjął decyzję o ogłoszeniu od 1 lutego POGOTOWIA STRAJKOWEGO na terenie grupy. Ogłoszenie pogotowia strajkowego jest oczywiście jednoznacznym sygnałem naszej determinacji i kontynuacji działań. Transformacja energetyczna Polski bez udziału strony społecznej i bez zrozumienia istoty sprawy przez elity rządzące dla obaw pracowników, nie ma po prostu szans na powodzenie. Jednocześnie nadal jesteśmy otwarci na dialog i deklarujemy gotowość do rozmów i pracy nad opracowaniem finalnych koncepcji. Mamy dość kolejnych energetycznych wizjonerów roztaczających przed energetyką polską przyszłość świetlaną i emanująca potęgą gospodarczą, ekspansją na światowe rynki energii. Potrzebujemy wszyscy stabilizacji zatrudnienia i perspektyw dalszego rozwoju, pewności i bezpieczeństwa pracy na urządzeniach energetycznych. Przywrócenia dla firm energetycznych pozycji atrakcyjnego pracodawcy z płacami adekwatnymi do odpowiedzialności za pracę na infrastrukturze krytycznej i kluczowej dla społeczeństwa i gospodarki narodowej!.
Energetyka Polska jest branżą chyba najbardziej wyniszczoną przez kolejne procesy: konsolidacji, centralizacji, reorganizacji – wszystko pod dyktando polityków, traktujących branżę energetyczna jak folwark dowolnych, doraźnych koncepcji podporządkowanym korzyściom wyborczym oraz frontem walki o stołki dla kolegów. DOŚĆ! Odnosimy wrażenie, że pod płaszczykiem konieczności transformacji branży wynikającej z „Zielonego Ładu” tak naprawdę kryją się środki unijne, którymi należy się „zająć” oraz zaspokojenie ambicji osobistych „fachowców”!